Rozważania o dosiadzie

Autor: Anja Beran we współpracy z Mary Daniels • Artykuł udostępniony dla Classical Way dzięki uprzejmności magazynu Feine Hilfen
Tłumaczenie: Barbara Szafirowska-Pape

Fachowa literatura od wieku rozpisuje się na temat prawidłowego dosiadu. Bez względu na ten fakt, stale powraca pytanie o to, dlaczego tylko niektórym jeźdźcom udaje się ta sztuka: siedzieć w rozluźnieniu, a jednocześnie efektywnie i delikatnie oddziaływać na konia.

Najczęstszą przyczyną problemów z dosiadem jest to, że nie potrafimy skoordynować naszego ciała tak, jak byśmy chcieli. Z drugiej strony często brakuje nam świadomości lub wiedzy jak w określonym momencie powinniśmy siedzieć w siodle, żeby nasz dosiad nie przeszkadzał lecz pomagał koniowi.

Prawidłowy dosiad to taki, który jest dostosowany do konkretnego konia

Oznacza to, że na młodym koniu siedzę inaczej niż na starszym, dobrze wyszkolonym koniu. Na koniu krzywym z natury mój dosiad jest inny niż wtedy, gdy koń wymaga pracy nad rozluźnieniem grzbietu. Także wtedy, gdy wprowadzam koniowi nową lekcję, siedzę na nim inaczej, niż na koniu, który już zdążył ją opanować.

Sytuacja wymusza odpowiedni dosiad

W przypadku koni młodych, które dopiero zajeżdżam, nie mogę siadać zbyt ciężko, więc anglezuję, odciążam grzbiet konia w galopie i bardzo ostrożnie oddziałuję w siodle swoim ciężarem. Próbuję dopasować się jak najlepiej do ruchu konia i zachowuję się pasywnie w momencie, gdy koń traci rytm lub odskoczy w bok – koń musi mieć szansę odnaleźć swoją równowagę, ze mną jako „pasażerem”. Więcej ciężaru mojego ciała utrzymuję na strzemionach i kolanach, niż w siodle. Ręce opieram o szyję konia i poruszam nimi tylko wtedy, gdy otwieram dłoń na odpowiedniej wodzy podczas zakrętu, a później znowu spokojnie opieram o szyję.

Taki dosiad znacznie różni się od sposobu siedzenia na dobrze wyszkolonym koniu. Z moich obserwacji wynika, ze prawidłowy dosiad ujeżdżeniowy tylko wtedy nie przeszkadza koniowi, kiedy jeździec jest w stanie siedzieć niezależnie od działania wodzami oraz poruszać miednicą niezależnie od pozycji górnej części ciała. Dla wielu ludzi jest to bardzo trudne – kiedy koń jest w ruchu poruszają równocześnie tułowiem i miednicą. Nie tylko wygląda to nieładnie, ale bardzo przeszkadza ruchom końskiego grzbietu. Konie usztywniają się, ponieważ jeździec jest spięty lub „klepie się” w siodle. Nie ma wtedy szans na niezależny, delikatny ruch miednicą w dowolnym kierunku. Dobre rezultaty udało mi się osiągnąć z uczniami, których wysłałam na naukę tańca brzucha. Wypracowali oni zarówno większą świadomość ciała jak i ruchomość w obrębie miednicy.

Tancerzom jest łatwiej

Oprócz rozluźnienia w okolicach miednicy, ogromne znaczenie mają dobrze pracujące mięśnie brzucha i pleców. Mój koń może być tylko wtedy prosty, kiedy ja jestem w stanie siedzieć stabilnie, używając do tego mięśni brzucha i pleców. Jeżeli siedzę na koniu ze ściśniętym brzuchem, okrągłymi ramionami i plecami, nie mogę oczekiwać od mojego konia lepszej postawy. Dużo lekcji, jak np. wprowadzenie do piaffu, pasażu czy nawet przejścia, wymagają od jeźdźca dobrej pracy mięśni brzucha. Jeżeli tego brakuje, jeźdźcowi pozostaje działanie tylko ręką i łydką, które nie jest zbyt efektywne. Mięśnie brzucha i pleców są bardzo ważne, żeby pomagać koniowi poruszać się w równowadze. Jeżeli kiwałabym się w różne strony na jego grzbiecie koń zacznie „pływać” lub będzie próbował nadążać za moim ciężarem., Jest to dla niego prawie niemożliwe, ponieważ moja pozycja w siodle ciągle się zmienia. Osobom trenującym taniec lub balet przychodzi to dużo łatwiej, ponieważ nauczyły się panować nad swoim ciałem i napięciem mięśni.

Napięcie i rozluźnienie – na tym poległo wielu

Prosty tułów, ramiona i nogi całkowicie rozluźnione. Portugalski, legendarny mistrz jeździectwa Nuno Oliveira na swoim ogierze Alter-Real Soante.

Wielką sztuką jest podążać za ruchem konia w dosiadzie ujeżdżeniowym i jednocześnie efektywnie na niego oddziaływać. Wymaga to ogromnego doświadczenia i wyczucia, a możliwe do osiągnięcia jest tylko dzięki długim latom treningu. Kluczowe jest zbudowanie odpowiedniego napięcia tułowia, przy równoczesnym utrzymaniu rozluźnionych ramion, rąk i nóg. W tym miejscu wielu jeźdźców ponosi klęskę. Jeżeli ciało jest luźne, bez napięcia, koń „rozpada się” i wozi jeźdźca dokąd chce. Kiedy jeździec całkowicie się usztywnia i napina ciało, koń w krótkim czasie również zaczyna poruszać się sztywno i jest spięty. Taki stabilny, wyprostowany tułów i rozluźnione kończyny możemy zaobserwować na zdjęciach Nuno Oliviera. Niestety nie jest łatwo wypracować tak idealny dosiad.

Wymagania są różne

Podczas pracy z koniem nad konkretnymi elementami, dozwolone są odstępstwa od reguł dosiadu ujeżdżeniowego. Na początku nauki nowej figury muszę stosować silniejsze pomoce oraz odpowiednio używać swojego ciała, żeby ćwiczenie było dla konia łatwiejsze do zrozumienia. Dobrym przykładem jest lotna zmiana nogi w galopie. Na początku zalecam dawanie mocniejszej pomocy łydką i używanie górnej części ciała do sprowokowania zmiany. Staram się nawet odciążyć trochę grzbiet konia, przenosząc więcej ciężaru na strzemiona. Kiedy koń zrozumie ćwiczenie, próbuję używać delikatniejszych pomocy i stopniowo powracam do prawidłowego dosiadu. Inne są wymagania co do dosiadu w trakcie szkolenia konia, a inne w przypadku jazdy na wyszkolonym koniu.

Prawidłowy dosiad – wyzwanie

Prawidłowy dosiad wymaga dynamiki, elastyczności i dużego wyczucia. Ania Beran na hiszpańskim ogierze Ofendido. Zdjęcie: Maresa Mader

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na źle jeżdżone lub ekstremalnie krzywe konie, które wymuszają na jeźdźcu asymetryczny dosiad lub nawet układ ich ciała powoduje przesunięcie siodła na jedną stronę. W przypadku takich koni jeździec zmuszony jest cały czas „wsłuchiwać” się w konia i próbować siedzieć na środku obciążając np. ciągle jedno strzemię bardziej. Należy bardzo uważać, żeby nie skrzywiać się w biodrach. Najczęściej takie konie wymuszają niesymetryczną pozycję w siodle, czego najczęstszym logicznym skutkiem tego jest zgięcie w biodrze. Takie konie należy wyłącznie gimnastykować pracując dużo w chodach bocznych aż do momentu, kiedy będą proste, ich ciało będzie w równowadze i przede wszystkim rozbudują symetryczną muskulaturę, która pozwoli na to, by siodło i jeździec zawsze byli na środku. Prawidłowy dosiad nie polega więc tylko na szukaniu odpowiedniej pozycji ciała i korekcie błędów. To raczej dynamiczny proces, który musi pasować do konkretnego konia oraz wymaga od jeźdźca elastyczności i wiele wyczucia, jeżeli nie chcemy zdegradować sztuki jeździeckiej do czystych ćwiczeń gimnastycznych. Marzenie o Centaurze wymaga długoletniego, intensywnego treningu, ale również talentu i wyczucia – choć wciąż widzimy jeźdźców, którzy mimo sukcesów wyglądają jak „ciało obce” na koniu i nie osiągają z nim pełnej harmonii w ruchu.

Stoimy, chodzimy i siedzimy prosto!

Ten, kto stoi wyprostowany, siedzi prosto przy stole czy biurku, porusza się z wyprostowanym kręgosłupem, luźno opuszczonymi ramionami i ściągniętymi łopatkami, nie przechyla głowy ani nie przekrzywia się w biodrach, ma już całkiem dobre warunki, żeby bez problemów utrzymać tę postawę w siodle. Dla jeźdźców, którzy codziennie poruszają się z krzywymi plecami, uniesionymi albo wysuniętymi do przodu ramionami lub głową, przechlają w jedną stronę górną część ciała – przyjęcie wymaganej postawy w siodle będzie niewygodne i męczące, a utrzymanie jej przez dłuższy czas będzie wymagało od nich dużego wysiłku. Mając trochę doświadczenia można przewidzieć w jaki sposób ktoś będzie siedział w siodle, na podstawie tego, jak stoi i chodzi.

Każdy z nas może więc codziennie pracować nad prawidłową postawą ciała i tym samym poprawić swoją sylwetkę na koniu. To taki pozytywny efekt uboczny – równocześnie robimy coś dobrego dla naszego zdrowia, naszych kręgów, bioder i mięśni.

Nieprawdą jest zatem, że dobry dosiad możemy wypracować tylko na koniu. Bardzo wiele można zdziałać również nie siedząc w siodle.

 O AUTORZE:
ANJA BERAN – autorka książki „Classical Training with the Horse in Mind, 21st century how-to guide to classical equitation”, autorka serii DVD „Elegant Dressage Training”; współpracowała zawodowo z Manuel’em Jorge de Oliveira i Marc’iem de Broissia; trenuje we własnym ośrodku Gut Rosenhof w Niemczech;

.
.Więcej informacji znajduje się stronie:  anja-beran.com

Podobne artykuły:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *