Dobry start cz. I

 Autor: Anja Beran we współpracy z Mary Daniels • Zdjęcia: Stefan Wartini • Artykuł udostępniony dla Classical Way dzięki uprzejmności magazynu Dressage Today
Tłumaczenie: Classical Way

Poznaj przyjazny i naturalny dla konia sposób przygotowania go do pracy.

Chciałabym opowiedzieć o tym jak przygotować trzyletniego konia do pracy pod siodłem zgodnie z jego naturą. Jest to spokojna i przyjazna koniowi metoda, która opiera się na zasadach jeździectwa klasycznego. W pierwszej części artykułu nakreślę wam pierwsze miesiące pracy przed zajeżdżeniem: naukę chodzenia na lonży, lonżowanie, siodłanie oraz przyzwyczajanie do ogłowia i wędzidła.

Młody koń jest jak surowy diament, któremu blask nadaje umiejętne szlifowanie. Pierwszy miesiąc pracy przeznaczony jest na zdefiniowanie planu treningowego dla danego konia. Poprzez swobodną pracę na lonży (bez żadnych wodzy pomocniczych) oceniam stopień jego nieoszlifowania. Obserwując uważnie sposób w jaki się porusza, jestem w stanie znaleźć odpowiednie i sprzyjające zdrowiu konia ćwiczenia gimnastyczne, które pomogą mu odnaleźć równowagę i bardziej go zaangażować.

KROK PIERWSZY:  Nauka lonżowania

Praca na lonży przygotowująca do pracy pod siodłem, zazwyczaj zaczyna się w trzecim roku życia konia. Ciała i umysły młodszych koni nie są dostatecznie stabilne i nie radzą sobie z obciążeniami spowodowanymi obecnością jeźdźca. Proces wzrostu kości nie uległ zakończeniu, więc nie powinno się na nich jeździć. Z kolei konie starsze niż trzyletnie (w szczególności ogiery) przybierają na masie i nabywają mocnej osobowości, do tego stopnia, że czasem trudno nad nimi zapanować.

Ważnym narzędziem w podstawowej pracy na lonży jest kawecan. Dopasowując go, powinniśmy zwrócić uwagę, czy między nachrapnikiem a kością policzkową konia mieszczą się dwa palce. Idealną wysokością dla nachrapnika kawecanu jest taka, na jakiej zakłada się zwykły nachrapnik. Założony niżej, wzmacnia swoje działanie. W przypadku trudnych koni można założyć go o szerokość jednego lub dwóch palców niżej, ale nigdy nie może być na tyle nisko, żeby utrudniał koniowi oddychanie.

Solidna lonża jest koniecznym uzupełnieniem kawecanu. Jej minimalna długość powinna oscylować pomiędzy 10cioma a 12stoma metrami. Musi być wykonana z mocnego materiału. Ja preferuję takie, które zamiast metalowego zapięcia, mają na końcu skórzany pasek, który dopinam do kawecanu. Uwaga: Uważajcie podczas lonżowania młodych koni na samym kantarze. Jeżeli pojawią się trudności, na kantarze możemy mieć problem, aby je w pełni kontrolować. Koń może łatwo się wyrwać i jego pierwsze doświadczenia z lonży będą negatywne.

Jeżeli nie możemy skorzystać z okrągłego, zamkniętego wybiegu, potrzebujemy dodatkowych dwóch osób wyposażonych w baciki, które będą stały na zewnątrz naszego pola pracy (jak na zdjęciu). Nie możemy pozwolić, aby koń opuścił koło do lonżowania. Młode konie nie powinny mieć nigdy okazji do popełnienia błędu. Jeżeli wszystko jest optymalnie zorganizowane, koń reaguje w taki sposób, w jaki oczekuje od niego trener.

Zawsze zaczynam lonżowanie konia z pomocą dwóch osób: jednej, która trzyma lonżę i drugiej, która porusza się za koniem trzymając bat. Osoba trzymająca lonżę powinna stać lekko za łopatką konia, w celu utrzymania go przed sobą. Koń powinien być ograniczony z jednej strony kawecanem, a z drugiej batem w taki sposób, że gdybym zrobiła zdjęcie z lotu ptaka, rysunek tego układu byłby trójkątem. Osoba lonżująca formuje dwa boki – lonżą i batem, a sam koń jest trzecim bokiem. Oczywiście ta pozycja może zmieniać się czasie gdy używamy pomocy.

Na początku praca z młodym koniem trwa ok. 10 min. Powoli wydłużam ją do 20 min., ale nigdy nie pracuję z nim dłużej. W celu uzyskania porozumienia i komunikacji z koniem muszę ustalić z nim spójny system sygnałów, których używam podczas pracy. Muszę stosować pomoce w bardzo czysty i zdyscyplinowany sposób, ponieważ inaczej koń nie będzie w stanie ich zrozumieć i wzbudzi to u niego niepewność i stres.

Nauka ruchu naprzód:

W pierwszej kolejności młody koń powinien nauczyć się poruszać po kole i rozumieć sygnały wydawane głosem i batem (od tyłu). Przy niektórych koniach wystarczy jedynie podnieść bat i cmoknąć. Inne potrzebują większej motywacji, aby ruszyć. Musimy dotknąć je wtedy bacikiem w okolicach zadu.

Nauka zwalniania i zatrzymywania:

Osoba lonżująca nigdy nie powinna stawać koniowi na drodze, aby go zatrzymać. Najlepiej jeżeli wykona pół kroku w bok w stronę głowy konia i zaobserwuję jego reakcję. Jeżeli zwolni – dobra robota! Jeżeli nie, powinna przesunąć się o kolejne pół kroku i użyć uspokajających komend głosowych takich jak „aaaaahhhh” i „ooohhhh” lub gwizdu. Może też unieść lonżę, tak aby poczuć kontakt z kawecanem i lekko zadziałać na koński nos.

Podsumowując, pozycja lonżującego bliżej zadu mobilizuje konia do ruchu naprzód, a pozycja bliżej przodu pomaga mu zwolnić.

Nauka trzymania równego koła:

Jeżeli koń podczas lonży wpada do środka wskazuję batem na jego łopatkę, aby przekazać, że ma wrócić na linię koła. Trzymam się jednej zasady: „tak dużo jak to konieczne, tak mało jak to tylko możliwe”. Nigdy nie używam sprzecznych pomocy takich jak np. zwalnianie głosem, podczas gdy dotykiem bata proszę go o ruch do przodu. Jeżeli koń zareaguje w pożądany sposób, nagradzam go. Nigdy nie używam u młodych koni wodzy pomocniczych. Utrzymanie równowagi na kole jest dla nich wystarczająco trudnym zadaniem. Aby je wykonać, muszą użyć balansu szyi. Jeżeli zaczniemy wpływać na ich naturalną równowagę, konie przeniosą swój ciężar na łopatki lub zawisną na wodzach i wtedy zaczną się problemy.

Obserwowanie konia bez wodzy pomocniczych jest również istotne dla trenerów. Tylko wtedy możemy zobaczyć u konia naturalne zachowanie. Czy koń porusza się z opuszczoną szyją, czy zadziera ją do góry? To mówi nam wiele o jego grzbiecie i równowadze. Czy koń z łatwością wygina szyję i odwraca głowę w obie strony? Bardzo ważne, aby tego nie pominąć- wtedy dowiemy się na ile jest wygimnastykowany. Czy wpada do środka koła na jedną stronę, a na drugą wypada? Ta informacja mówi nam wiele o sztywnej stronie konia i jego naturalnym skrzywieniu.

Przyglądając się młodemu koniowi na lonży, jestem w stanie łatwo rozpoznać która jego strona jest wklęsła i na którą stronę wypada. Na stronę wklęsłą taki koń w przyszłości będzie napierał na zewnętrzną wodzę i odwracał głowę w stronę wewnętrzną. Na drugą stronę (sztywniejszą) będzie wpadał do środka koła z głową wygiętą na zewnątrz, a jego wewnętrzna łopatka będzie musiała znosić większe obciążenia. Na tej wodzy, prawdopodobnie będę miała więcej ciężaru. Aby to skorygować, używam bacika na łopatce konia, sprowadzając ją na właściwy tor.

Z moich obserwacji wynika, że większość koni jest sztywniejsza na stronę, na którą układa się grzywa, lecz nigdy nie możemy tylko na tej podstawie ocenić konia – zawsze trzeba spojrzeć na niego w ruchu i sprawdzić czy nie jest inaczej. W momencie kiedy koń zacznie rozumieć nasze pomoce (prośby o ruch do przodu oraz zwalnianie) i kiedy umie poruszać się po kole w stępie, kłusie i galopie, zmniejszam liczbę osób potrzebnych do lonżowania. Zostaje tylko osoba lonżująca, stojąca na środku koła, trzymająca lonżę i bata.

KROK DRUGI: Przyzwyczajanie do siodła i popręgu

Kiedy koń wie już jak poruszać się po kole i słucha swojego trenera, jest gotowy na przyjęcie siodła. Powinno się to odbyć odbywać na otwartej przestrzeni – na hali lub placu zewnętrznym, ponieważ konie są zwierzętami uciekającymi. Pierwsze kroki z siodłem w ciasnej stajni mogą być dodatkowym stresem dla konia, co może powodować negatywne skojarzenia z pracą pod siodłem.

Przez pierwsze kilka dni kładę siodło na grzbiecie konia, a następnie je ściągam, nie podejmując żadnych innych działań. Ważne, aby na początek strzemiona były porządnie zawinięte. Jeżeli nagle się zsuną, mogą uderzyć konia i przestraszyć go. Kiedy nasz koń wygląda na zrelaksowanego i stoi spokojnie z siodłem na grzbiecie, przychodzi czas na zapoznanie go z popręgiem poprzez przybliżanie pasa do jego brzucha. Trzeba upewnić się czy koń w tym czasie oddycha spokojnie – jeżeli tak, można delikatnie zapiąć popręg.

Przechodzę z koniem kilka kroków, a potem dopinam popręg trochę mocniej. Powtarzam tę czynność aż dojdę do momentu, w którym pas będzie stabilnie utrzymywał siodło na jego grzbiecie.

Następnie nagradzam konia i zdejmuję siodło. Powtarzam to ćwiczenie przez kilka dni. Gdy koń jest spokojny, rozluźniony i potrafi stepować z siodłem na kole, można zacząć wprowadzać kłus. Należy jednak uważać żeby nie przesadzić: jedno lub dwa koła kłusa to wystarczająca ilość na początek. Gdy koń tylko przejdzie do stępa, należy go nagrodzić i ściągnąć siodło.

Kiedy podjezdek czuje się już pewnie w kłusie, wprowadzam galop. Nigdy nie można pozwolić koniowi brykać i skakać z siodłem na grzbiecie. Jeżeli tak się stanie, używam głosu żeby wyrazić swoje niezadowolenie, lub daję krótki sygnał poprzez kawecan i lonżę. W ten sposób uczymy konia, żeby nigdy nie brykał, nie skakał, nie kopał, ani nie wykonywał innych niepożądanych przez nas ruchów, kiedy jest osiodłany. To ważna lekcja na całe jego życie i zapewnia bezpieczeństwo przyszłym jeźdźcom.

Gdy uzyskamy spokojny, równy ruch konia z siodłem we wszystkich chodach, możemy opuścić strzemiona – przyzwyczajamy konia, że strzemiona ruszają się i dotykają go.

KROK TRZECI: przyzwyczajanie do ogłowia i wędzidła

Kiedy koń czuje się komfortowo podczas lonżowania i nie stresuje go fakt posiadania siodła na grzbiecie, jest gotowy na ogłowie i wędzidło.

Dopasowanie ogłowia:

Żeby poprawnie dopasować ogłowie przy pierwszym podejściu, trener konia musi zawsze zajrzeć do jego pyska. Powinien upewnić się czy wędzidło nie jest zbyt nisko i nie obija zębów prowokując konia do przekładania języka ponad kiełzno. Jeżeli tak jest, musi zapiąć je wyżej. U wałachów i ogierów należy zwrócić szczególną uwagę na to, czy nie dotyka kłów ani (jeżeli występują) zębów wilczych. Wędzidło powinno leżeć w odległości co najmniej jednego lub dwóch palców od zębów wilczych.Upewniam się także, czy wędzidło nie leży zbyt wysoko. Nigdy nie może ono nigdy ciągnąć do góry końskich kącików ust. Jeżeli tak się dzieje, musi zostać obniżone. Po dopasowaniu wędzidła zawsze nagradzam konia przysmakiem, żeby zredukować związany z tym etapem stres.

Następnie należy założyć na ogłowie kawecan i polonżować konia tak jak zazwyczaj. Miejcie na uwadze, że niektóre konie mogą nie iść zbyt chętnie do przodu będąc zaniepokojone obecnością wędzidła. Czasem zdarza się, że zaczynają się płoszyć i brykać podczas lonży. Właśnie dlatego zawsze używam kawecanu – jeżeli lonża byłaby przypięta do wędzidła, koń mógłby zrobić sobie krzywdę.

Pracując w taki sposób cztery razy w tygodniu, proces nauki (odchodzenia na lonży do swobodnej pracy w rozluźnieniu z ogłowiem i siodłem) zajmuje około miesiąca. Macie zatem czas, aby pracować ze swoimi końmi i za miesiąc przeczytać drugą część artykułu, w której opiszę kolejny miesiąc treningu związany z pracą pod jeźdźcem.

Chciałabym opowiedzieć o tym jak przygotować trzyletniego konia do pracy pod siodłem zgodnie z jego naturą. Jest to spokojna i przyjazna koniowi metoda, która opiera się na zasadach jeździectwa klasycznego. W pierwszej części artykułu nakreślę wam pierwsze miesiące pracy przed zajeżdżeniem: naukę chodzenia na lonży, lonżowanie, siodłanie oraz przyzwyczajanie do ogłowia i wędzidła.

 

 

This article first appeared in the December 2013 issue of Dressage Today magazine (DressageToday.com)

 O AUTORZE:
ANJA BERAN – autorka książki „Classical Training with the Horse in Mind, 21st century how-to guide to classical equitation”, autorka serii DVD „Elegant Dressage Training”; współpracowała zawodowo z Manuel’em Jorge de Oliveira i Marc’iem de Broissia; trenuje we własnym ośrodku Gut Rosenhof w Niemczech;

.
.Więcej informacji znajduje się stronie:  anja-beran.com

Podobne artykuły:

5 Komentarzy

  1. Miśka Miśka
    3 sierpnia 2015    

    Bardzo ciekawy i pouczający artykuł. Uważam, że można by też poruszyć kwestie doboru siodła oraz wędzidła do konia – moim zdaniem te bardzo ważne, aby od prawie samego początku cały sprzęt był odpowiedni dla danego zwierzaka (moim zdaniem daje to lepszy komfort koniowi). Czekam z niecierpliwością na kolejny artykuł :)

  2. Aneta Aneta
    3 sierpnia 2015    

    W sezon zajeżdżam swoją klaczkę – doskonałym uzupełnieniem wiedzy było przeczytanie tego artykułu. Chętnie wykorzystam zdobyte tu informacje i wskazówki w praktyce :)

  3. Michał Michał
    3 sierpnia 2015    

    dlaczego kawecan na ogłowie?? a nie odwrotnie?

  4. Ewelina Ewelina
    3 sierpnia 2015    

    Wydaje mi się, że to dlatego, że ogłowie z wędzidłem powinno być perfekcyjnie dopasowane i przylegać do konia. Kawecan może być nieco luźniejszy.

  5. kasiakd kasiakd
    3 sierpnia 2015    

    Bardzo mądrze opisane początki pracy z koniem. Niby powinno to być dla każdego doświadczonego koniarza oczywiste a niestety tak wielu ludzi popełnia z koniem błędy już na tym pierwszym, tak ważnym etapie pracy z koniem, spiesząc się nadmiernie i prosząc konia za szybko o rzeczy na które może nie być jeszcze gotów i żałują dopiero kiedy jest za późno – gdy już koń zdąży się zrazić do lonżowania/siodła/pracy z człowiekiem. Niezmiernie trudno jest odzyskać potem chęć współpracy u konia i dalsza praca z nim często polega już na wymuszaniu wbrew woli a nie na zachęcaniu do pracy, co z kolei przez wiele lat lub i do końca życia tego konia będzie powodem wielu problemów w relacjach z człowiekiem zarówno przy obsłudze jak i pod siodłem. Dlatego życzę wszystkim (i sobie :) ) dużo, dużo cierpliwości i wyczucia sytuacji w pracy z końmi i nie tylko. A kawecan nie pod ogłowie bo ogłowie dopasowywane było na gołą głowę i na kawecanie nie leżało by prawidłowo, a po drugie pociągnięcie za kawecan przypięty pod ogłowiem automatycznie spowodowało by pociągnięcie za paski policzkowe (czyli niechciane sygnały na wędzidło) i/lub nachrapnik. Ja nie mam kawecana i do lonżowania używam kantara i też zawsze na ogłowie, nigdy pod.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *