Przemówienie przewodniczącego World Horse Welfare na zgromadzeniu FEI

News pierwotnie opublikowany 21 grudnia 2014

Roly Owers to weterynarz i dyrektor generalny World Horse Welfare, największej organizacji ratującej konie i dającej koniom dom w Wielkiej Brytanii. Z wielką pasją wygłosił przemowę o potrzebie priorytetowego potraktowania spraw dotyczących dobrostanu koni podczas generalnego zgromadzenia FEI (Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej), które odbyło się 14 grudnia. Najważniejsze fragmenty przemowy można przeczytać poniżej.

Wasza Wysokość, Panie Prezesie, drodzy koledzy z federacji,

dziękuję za możliwość wygłoszenia dzisiaj przed wami przemówienia, które niektórzy z was mogą nazwać „stanowiskiem koni dręczonych”. W celu utrzymania świeżej perspektywy, przez najbliższe kilka minut opowiem o czterech krótkich wątkach, które wyróżniłem.

Jestem prawdziwie uradowany możliwością dołączenia do was dzisiaj w Azerbejdżanie – ojczyźnie legendarnych koni karabachskich, które miałem przyjemność oglądać w niesamowitym przedstawieniu podczas Diamentowego Jubileuszu Królowej w 2012r., dzięki, jak mniemam, Narodowej Federacji Azerbejdżańskiej. Brytyjska rodzina Królewska, podobnie jak wiele rodzin królewskich, kocha konie i jesteśmy dumni z posiadania Jej Królewskiej Mości jako Przewodniczącej Światowej Organizacji Dobrostanu Koni (World Horse Welfare).

Wszyscy wiemy, że bliskość lub nawet pasja względem koni to rzecz uniwersalna – każda kultura podziwia i szanuje te niesamowite zwierzęta. To jest zapisane niemalże w naszym DNA i stało się naturalne, kiedy tysiące lat temu konie zaczęły towarzyszyć naszej cywilizacji.

Trafnie ujął to Soenke [Lauterbach], Sekretarz Generalny Niemieckiej Federacji Jeździeckiej, podczas swojej świetnej prezentacji na konferencji World Horse Welfare w zeszłym miesiącu, na której omawialiśmy znaczenie koni:

„Konie sportowe są drogocenne, ale jeśli chodzi o wagę dla społeczeństwa, kuce szkółkowe i konie używane w hipoterapii, mają prawdopodobnie wartość o wiele wyższą.”

Właśnie z tego powodu bardzo ważne jest, aby robić wszystko co w naszej mocy i nigdy nie zatracić potrzeby chronienia ich dobrostanu niezależnie od presji finansowej, presji rywalizacji czy roli jaką te konie mogą pełnić. Posiadamy je i wszyscy z takim samym długiem wdzięczności powinniśmy traktować je z szacunkiem, współczuciem i zrozumieniem.

Od momentu powstania organizacji World Horse Welfare, prawie 90 lat temu, jest to jej główny cel.

Dzisiaj prowadzimy organizację charytatywną, które poprawia życie wielu tysięcy koni rocznie, za sprawą działalności edukacyjnej, przeprowadzonym kampaniom i realnej pomocy. Pracujemy bezpośrednio z końmi, ale ogromna część naszej pracy skupia się także na ich właścicielach, na społecznościach, organizacjach i zarządach, aby upewnić się, że użytkowane konie nigdy nie są dręczone.

Gorąco wierzymy w związek koń-człowiek na zasadzie partnerstwa i od około 30 lat jesteśmy doradcami FEI i British Horseracing Authority odnośnie dobrostanu koni. W Europie jesteśmy najbardziej wpływową hippiczną organizacją charytatywną, poważaną za nasze praktyczne, konstruktywne podejście, kształtujące prawo przez dekady. W Wielkiej Brytanii jesteśmy największą organizacją, która ratuje konie i znajduje im nowy dom, wspomagając się działalnością edukacyjną i kampaniami mającymi zwalczyć przyczyny największych zaniechań względem dobrostanu koni.

Działamy w krajach rozwijających się w obrębie trzech kontynentów i wspieramy ubogie społeczności wykorzystujące konie do zdobywania środków do życia, aby mogły sprawować lepszą opiekę nad nimi.

Z tą myślą chciałbym zapytać was wszystkich: czy [narodowe] federacje stale stawiają dobro konia w sercu swoich strategi?

Oczywiście jest ono istotą kodeksu postępowania FEI, utworzonego z udziałem World Horse Welfare, mówiącego, że dobro konia powinno być nadrzędne względem innych czynników.

Ale czy naprawdę tego przestrzegamy? World Horse Welfare przyznaje, że standardy narzucone przez FEI są w istocie bardzo wymagające. Ale czy my jesteśmy dostatecznie wymagający dla tego status quo?

Nie jest sekretem, że niektóre dyscypilny FEI znalazły się w centrum uwagi ze względu na wątpliwe dobro koni. Granice są wyznaczone jasno – stosowanie dopingu wobec koni, poważne kontuzje, śmierci, którym można był zapobiec oraz ogólne lekceważenie zasad, są oczywistymi i rażącymi nadużyciami względem dobrostanu koni.

Coraz więcej ludzi na świecie nie będzie tolerować maltretowania zwierząt dla rozrywki. Wszyscy wiemy jak szybko media społecznościowe potrafią wywołać burzę i wierzcie mi, że wiem jak frustrujące jest, gdy jak dziki ogień rozprzestrzeniają się komentarze niedoinformowanych ludzi.  Ale rozwiązaniem nie jest chowanie się – media społecznościowe nie znikną, a nawet staną się coraz bardziej wpływowe.

Wyzwaniem dla sportu jeździeckiego jest bardziej efektywne i aktywne używanie mediów społecznościowych. Jeżeli tego nie zrobimy, reputacja wszystkich dyscyplin zostanie zbrukana.

World Horse Welfare z radością wita nowe, ulepszone zasady dyscypliny rajdów długodystansowych. Jednak aby były one skuteczne, muszą być egzekwowane – rygorystycznie, konsekwentnie, bez strachu i litości. Niektórzy stwierdzą, że stare zasady również były dobre, a problem zawsze tkwił w ich egzekwowaniu. Ja wyraźnie widzę analogie między kampaniami, które prowadzimy, a redukcją cierpienia koni w handlu mięsem w Europie – to pokazuje, że dobre prawo znaczy tyle co nic, jeżeli nie jest egzekwowane. I żadna osoba, federacja, czy organizacja nie powie mi, że chroni konie, jeżeli nie przestrzega i nie egzekwuje zasad związanych z ich dobrostanem.

A co z przypadkami, gdzie nie jesteśmy w stanie wyraźnie wyznaczyć granicy widocznych nadużyć i złej praktyki? Wiemy, że w ujeżdżeniu piękny i pozornie bezwysiłkowy taniec koni jest wynikiem intensywnego treningu i dyscypliny, zarówno ze strony konia jak i jeźdźca. Kiedy możemy stwierdzić, że przeradza się to w nadużycia?

Pewne metody treningowe, w dzisiejszych czasach nadal widoczne, są uważane za powodujące cierpienie koni. Będę pierwszym, który powie, że badania naukowe niekoniecznie to potwierdzają; nie ma na to jasnego, oczywistego spojrzenia. Ale brak dowodów nie jest dowodem na brak cierpienia. Tak więc nawet wytyczne „low, deep and round” będą przeradzać się w nadużycia, jeżeli nie będą odpowiednio monitorowane.

Bez wątpienia bardzo ważna jest tutaj edukacja; stąd bardzo obiecujący jest fakt, że Duńska Federacja Jeździecka stworzyła film z nowatorską grafiką by pokazać standardy jeździeckie, które powinny obowiązywać. Chciałbym zasugerować, że tego typu filmy są właśnie idealnym rodzajem komunikacji pomiędzy federacjami i ich jeźdźcami – oraz jeźdźcami rekreacyjnymi i publicznością na widowni – aby każdy z nich wiedział jak wygląda prawidłowa jazda i które praktyki są nieakceptowalne.

Musimy zwracać uwagę na sygnały alarmowe, na przykład na najnowsze badania Animal Health Trust w Anglii dotyczące grupy koni w treningu, z której prawie połowa cierpiała na kulawizny, a ich jeźdźcy nie zdawali sobie z tego sprawy. Czy to właśnie jest reklama standardu dobrostanu wśród koni sportowych?

Oczywiście to nie tyczy się jedynie dyscyplin FEI. Na przykład jesteśmy świadomi tego, że sędziowie preferują na arenach konie z nadwagą, do tego stopnia, że zawodnicy uważają konie otyłe za normalne. Albo tego, że niektóre konie stoją 23 godziny w boksie; czy naprawdę mają dobre życie? Są jeszcze rozważania na temat wagi jeźdźców na niektórych zawodach, w stosunku do możliwości udźwignięcia ich przez konia.

Dlatego musimy zapytać się siebie samych, w świetle wiedzy jaką mamy dzisiaj, czy na pewno stawiamy dobro konia wyżej niż inne czynniki? W wielu sytuacjach, jeżeli będziemy szczerzy wobec siebie, odpowiedź będzie brzmiała „nie” lub przynajmniej „mogliśmy się postarać bardziej”.

W świecie jeździeckim najwyższe stanowiska zajmują tradycjonaliści z największym doświadczeniem, co oczywiście może być dobre – mają przecież tak wiele do zaoferowania.

Ale otwartość na nowe pomysły czy zrozumienie zmian pokoleniowych może nie być ich domeną. Czy w federacjach narodowych jest odpowiednia ilość młodej krwi, która prowadzi dyskusje na te wszystkie tematy?

Musimy wysłuchać i dokładnie zastanowić się nad nowymi pomysłami, nie odrzucać ich z zasady. Dzięki temu nasze umysły staną się jak spadochrony, które spełniają swoją funkcję dopiero wtedy, gdy są otwarte…

Nachrapniki, ogłowia bezwędzidłowe, bose konie i inne postulaty, mogą być marginalnymi ruchami w sprawie poprawy dobrostanu koni, ale nie możemy zwyczajnie ich zignorować.  Być może nie podoba nam się w jaki sposób te ruchy starają się uzyskać wpływy, ale ich postulaty zasługują na uczciwe wysłuchanie i ich rozważenie. W kolejnej dekadzie będzie większe bogactwo dowodów naukowych dotyczących wszystkich aspektów sportów jeździeckich i musimy im wyjść na przeciw, a nie tylko niechętnie za nimi podążać.

I co dzieje się z naszymi końmi sportowymi, gdy kończą swoje kariery? Inwestycja w pomoc tym koniom w znalezieniu się w nowej roli jest obowiązkiem sportu jeździeckiego, a poczuwanie się do tego obowiązku jest nie tylko właściwe, ale ważne w kontekście ochrony reputacji sportu. World Horse Welfare z dumą startuje z pilotażowym projektem tworzonym wraz z British Racing’s Official Charity – Reedukacją Koni Wyścigowych – aby odpowiednio przygotować byle konie wyścigowe i znaleźć im nowe domy, w których znajdą nowe zajęcie lub zasłużoną emeryturę. Ale to tylko kropla w morzu potrzeb.

Dodatkowo nasz przemysł musi stać w pierwszym rzędzie w sprawie monitorowania stopnia zużycia koni – nie tylko kontuzji powstałych podczas zawodów, ale także tych potreningowych. Musimy bardziej skoncentrować się na danych, niż na opiniach, nie tylko dlatego, żeby działać lepiej, ale również dlatego, że opinie grup chroniących prawa zwierząt są tym agresywniejsze, im mniej istnieje danych.

Podsumowując, zdecydowanie nie przyszedłem tutaj, aby kogokolwiek pouczać. Jestem od tego daleki. Większość z was zna mnie na tyle długo, że wie, że mówię do was jako partner i przyjaciel. A w prawdziwą przyjaźń wpisane jest otwarte mówienie o swoich poglądach.

Przyklaskuję działaniom FEI odnośnie dobrostanu koni; tyle dobrego robi się w tej sprawie w sporcie jeździeckim. Ale czy jesteśmy dostatecznie wymagający dla tego status quo? Razem MOŻEMY utrzymać standardy FEI na poziomie najwyższym na świecie, ale tylko jeżeli będziemy odważni, szczerzy i w każdej naszej decyzji będziemy uwzględniać kodeks postępowania.

Jest tyle do celebrowania jeśli chodzi o konie, we wszystkich ich rolach, na całym świecie. Ale rzadko kiedy jakikolwiek rząd, uniwersytet, lub inna organizacja rozwoju ludzkiego, jest w stanie zauważyć tę rolę, niezależnie czy konie są czynnikiem wzbogacającym ludzkie życie, czy niezbędnym źródłem dochodu. To musi się zmienić. Musimy zweryfikować podejście mówiące, że rola konia jest dzisiaj nieistotna – absolutnie ciągle jest istotna. I musimy zdać sobie sprawę ile im zawdzięczamy.

Dlatego uważamy, że powinien powstać Międzynarodowy Dzień Konia (World Horse Day), podczas którego moglibyśmy się wszyscy zbierać i każdego roku pokazywać światu nasze wspólne uznanie dla nich. Aby to było możliwe musiałoby się w to zaangażować wielu ludzi, organizacji i zarządów.

Ale jeśli żółwie mają swój własny międzynarodowy dzień, to chyba konie też mogłyby go mieć? Ta mowa jest apelem do FEI i federacji narodowych o wsparcie World Horse Welfare by pokazać światu z czego my i nasze konie jesteśmy stworzeni. Dołączycie do nas? W głębi serca liczę na to, że powiecie „tak”.

Dziękuję.

Podobne artykuły:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *