Co linia grzbietu mówi o koniu i jego jeźdźcu?

Autor: Manolo Mendez we współpracy z Caroline Larrouilh
Tłumaczenie: Classical Way

Podczas swoich szkoleń wielokrotnie podkreślam, że koń nie powinien być trenowany jak gdyby składał się z trzech odrębnych i niezależnych od siebie segmentów. Niestety, wciąż widzę zbyt wielu jeźdźców skupiających się wyłącznie na szyi, grzbiecie bądź zadnich nogach, zamiast pracujących nad koniem jako złożonym układem. W wyniku takich działań, konie stają się sztywne i blokują się, poruszając nogami bez połączenia z grzbietem. Taki trening prowadzi z czasem do zaburzenia funkcjonowania tkanek miękkich i kości konia, włączając w to zmiany artretyczne w obrębie stawu skroniowo-żuchwowego, potylicy, kłębu, szyi, kości krzyżowej, stawów kolanowych i skokowych; przykurcze i zerwanie mięśni bicepsa, mięśni piersiowych i klatki piersiowej, mięśni najdłuższych grzbietu, mięśni lędźwi, zadu i pośladkowych, a także mięśni i ścięgien kończyn zwierzęcia. Często towarzyszą temu problemy behawioralne w postaci odmowy ruchu naprzód, nadmiernej ociężałości ruchowej konia lub też ponoszenia, wspinania się, a także agresji i nałogów stajennych.

 

Oto powody, dla których nie wierzę w trening skupiony na jednej tylko partii ciała konia – ciała, które ma wiele do powiedzenia o sposobie traktowania i trenowania go. Wystarczy tylko znaleźć czas, aby na nie spojrzeć, dotknąć i poczuć.

Gdy po raz pierwszy spotykam jakiegoś konia, spędzam wiele czasu na obserwacji jego ciała w ruchu i spoczynku. Tylko patrząc na nie, mogę wyczytać wiele informacji na temat jego indywidualności, sposobu, w jaki będzie się poruszał oraz o powodach, dla których może mieć problemy z poprawnym wygięciem, wyciąganiem chodów lub zebraniem. Mówi mi o tym układ mięśni, ich wygląd i sposób, w jaki formują końską sylwetkę oraz równowagę. Dają mi klucz do zrozumienia tego, jak powinienem pracować z danym zwierzęciem.

Jeźdźcy często pytają mnie jak to jest, że zanim opowiedzą mi o swoich koniach i wyzwaniach jakich przed nimi stoją, ja już wiem o nich bardzo dużo. Wyjaśniam im wtedy, że jeżeli poświęcimy odpowiednio dużo czasu na obserwowanie i poznawanie naszych koni, możemy nauczyć się wiele na temat kierunku, w jakim powinniśmy prowadzić trening. Informacji tych dostarcza nam kształt i struktura mięśni, to czy są nadmiernie rozbudowane czy niedostatecznie rozwinięte, twarde czy sprężyste, czy są nabudowane w niepożądanych miejscach czy nie, ale również kształt linii grzbietu i brzucha oraz symetryczność budowy konia. W skrócie, pokazuję im jak możemy skorzystać z obrazu końskiego ciała jako z mapy wskazującej drogę do prawidłowego rozwoju konia.

W kolejnych akapitach przedstawię elementy, na które zawsze zwracam uwagę, wyjaśniając jednocześnie co i dlaczego uznaję za prawidłowe, a co nie. Będą to głównie aspekty dotyczące wspomnianej już linii grzbietu i brzucha konia. Mówiąc o linii grzbietu, mam na myśli wszystkie mięśnie i części szkieletu znajdujące się poniżej i powyżej kręgosłupa wraz z mięśniami okolic łuku żebrowego oraz mięśnie pośladkowe. To jeden, długi łańcuch wzajemnie powiązanych ze sobą mięśni, biegnący od okolic uszu konia, przez szyję, kłąb, grzbiet i zad, aż do stawu skokowego. Linię brzucha rozpatruję jako wyznacznik pracy grzbietu, ponieważ nie jest możliwa ocena linii górnej bez punktu odniesienia. Musimy wiedzieć w jakim stanie jest podstawa szyi i łańcuch mięśni biegnący od głowy do barku i dalej do klatki piersiowej, brzucha oraz mięśnia biodrowo-lędźwiowego. Jak widzicie, koń stanowi harmonijny układ i nawet na potrzeby tego artykułu, spojrzenie na poszczególne części ciała konia w oderwaniu od reszty okazuje się niemożliwe.

Kiedy już ocenię konia w spoczynku, proszę jeźdźca, aby zaprezentował go podczas jazdy. Moja analiza jest jednak najbardziej wnikliwa, gdy mogę obejrzeć konia bez siodła i ogłowia, na samym tylko kantarze. Mogę go wtedy nie tylko obserwować i dotykać, ale też potwierdzić swoje przypuszczenia dotyczące jego elastyczności, zakresu ruchu, giętkości i rozluźnienia wykonując bardzo proste ruchy. Pozwala mi to lepiej zrozumieć jak koń czuje się w swoim ciele.

Przykładowo, obserwując głowę, potylicę i szyję, zwracam uwagę na ekspresję konia – czy jest przestraszony czy zadowolony, ignoruje mnie czy czy jest zainteresowany. A może rozzłoszczony lub zirytowany? Obserwuję chrapy i napięcie warg. Sprawdzam obszar, przez który przebiega nachrapnik i czy nie ma tam otarć. Sprawdzam mięśnie przy ganaszach i staram się wyczuć czy są dobrze umięśnione i jędrne, czy może zapadnięte i twarde. Podnoszę grzywkę i oglądam okrągłe mięśnie, znajdujące się na czole, trochę powyżej miejsca występowania odmian – czy są symetryczne? Jeżeli nie, pytam właściciela czy koń nie ma problemów z zębami lub czekam, aby obejrzeć konia podczas jazdy. Sprawdzam czy jeździec nie trzyma którejś wodzy mocniej, prowokując konia do zaciskania z tej strony pyska i jednostronnego usztywnienia. Prawdopodobnie z tej właśnie strony koń będzie miał skrócone i sztywne wszystkie mięśnie, będzie skracał wykrok i miał trudności z poprawnym wygięciem. Zwracam uwagę czy nie wynika to ze złej równowagi konia pod jeźdźcem, w wyniku czego usiłuje utrzymać równowagę wyginając szyję na zewnątrz i spychając ciało do wewnątrz. Taki wzorzec ruchu wymaga łagodnego podejścia do korekty, aby koń odbudował właściwą sylwetkę. Ustawianie konia za pomocą siły może wywołać katastrofalne skutki. Musimy pracować powoli i przyjaźnie.

Pracując w ręku, łagodnie obracam głowę konia, jak gdyby odwracał ją mówiąc „nie” lub potakiwał, aby sprawdzić czy jego mięśnie lub kręgosłup nie mają blokad. Następnie proszę konia aby opuścił i wyciągnął szyję. Zdarza się, że na skutek treningu koń przestaje być zdolny do wydłużenia i obniżenia szyi. Przy każdej próbie zejścia szyją do dołu, odległość między potylicą a kłębem pozostaje niezmieniona, a szyja zwija się ustawiając nos za pionem. Właściciele skarżą się wtedy, że koń nie obniża zadu. Dzieje się tak, ponieważ przy skróconej i usztywnionej szyi, koń nie rozciąga linii grzbietu i nie może przez to wystarczająco ugiąć stawów zadnich nóg. Zablokowana szyja nie pozwala koniowi unieść grzbietu i wygiąć ciała w łuk, który jest wymagany przy zebraniu. Tym samym, przód konia nie może zostać odciążony i uniesiony.

W miarę jak koń się rozwija, o ile jest prawidłowo trenowany, podczas jazdy wygląda jakby większa jego część znajdowała się przed siodłem niż za nim. Mocno ugięte stawy zadnich nóg w prawidłowym zebraniu powodują znaczne uniesienie szyi. W dzisiejszych czasach widać wiele koni na poziomie Grand Prix, które wyglądają zupełnie odwrotnie – są bardzo krótkie przed siodłem a bardzo długie za. To z pewnością nie jest efekt prawidłowo prowadzonego treningu.

Kiedy oceniam szyję, sprawdzam czy mięśnie znajdujące się na szerokość dłoni od uszu są równe. Czy są przebudowane i twarde czy może uległy zanikowi? Staram się poczuć, czy są gorące lub zimne i zaobserwować czy koń unika dotyku bądź mnie ignoruje. A może przeciwnie – przyjmuje mój dotyk z westchnieniem ulgi? Zwracam uwagę na to, czy szyja jest szersza u podstawy i zwęża się ku potylicy. Jeżeli jednak szyja zwęża się od potylicy ku dołowi, a mięśnie po obu stronach za potylicą za zapadnięte, wtedy wiem, że takiemu koniowi nie pozwala się poruszać w równowadze, że jest jeżdżony w sztywnej i niezmiennej ramie oraz najczęściej na bardzo mocnym kontakcie i cofniętej ręce. Osoba jeżdżąca na takim koniu, będzie skarżyć się na jego brak współpracy i twardy, nieprzepuszczalny pysk. Ciało takiego zwierzęcia jest sztywne ponieważ jest on zmuszony używać niewłaściwych mięśni. Mięśnie za potylicą rozrastają się nadmiernie, gdy zaciska pysk i jest „złamany”, czyli zgięcie szyi następuje pomiędzy drugim a trzecim kręgiem szyjnym, zamiast w potylicy, a nos skierowany jest do klatki piersiowej zamiast do przodu. Kiedy dotykam długich mięśni, biegnących od głowy do łopatki po bokach szyi oraz tych idących od głowy do klatki piersiowej, mogę zaobserwować ich bolesność. Czasami ta przebudowana szyja wygląda wręcz karykaturalnie w zestawieniu z osłabioną i zapadniętą górną linią grzbietu.

Generalnie, kiedy spotykam konia z rozbudowaną dolną częścią szyi i osłabioną górną, mogę z pewnością stwierdzić, że tai koń ma poważne problemy z poruszaniem się we własnej równowadze, ponieważ nie pozwolono mi jej odnaleźć i utrwalić. Ze względu na to nie jest w stanie wkroczyć zadnimi nogami pod kłodę, przyjąć wędzidła i poruszać się w zebraniu. To dlatego, że energia przepływające przez ciało takiego konia napotyka na blokadę w okolicach kłębu i nie przepływa przez zablokowaną szyję. Taki koń ma także wklęsłe miejsca tuż za górną krawędzią łopatki zamiast elastycznych mięśni przemieszczających szczyt łopatki ku tyłowi.

Źle jeżdżone konie często wyglądają dziwacznie. Mają duże ciała, ale ich szyje są albo długie i cienkie albo krótkie i mocno rozbudowane, mają wyglądające na słabe albo zapadnięte grzbiety, wystające guzy krzyżowe i słabo rozwinięte mięśnie zadu i nóg zamiast okrągłych, pełnych i elastycznych mięśni w całym ciele. Jeżeli nie skupimy się na rozwijaniu końskiej elastyczności w poziomie, jeżeli trening będzie skupiał się tylko na utrzymaniu konia w ramach, będziemy w dalszym ciągu utrwalać sztywność zamiast z każdą sesją treningową poprawiać rozluźnienie i swobodę.

To wszystko ma swoje odzwierciedlenie w umięśnieniu grzbietu. Zwłaszcza w długich mięśniach biegnących od kłębu do zadu, po obu stronach kręgosłupa. Jeżeli widzę konia ze sterczącym i przegiętym w dół kręgosłupem, z ledwie widocznymi mięśniami, wiem, że dotyk będzie dla takiego konia bolesny, a tkanka napięta i twarda jak skała. Taki koń z pewnością musi zmagać się z rodzajem zewnętrznych ograniczeń – w takich wypadkach chcę sprawdzić dopasowanie siodła i sposób jazdy. Takie i inne, położone w różnych częściach ciała konia mięśnie, mówią mi o tym czy zwierzę jest jeżdżone miękko i czy jeździec takiego konia zdaje sobie sprawę, że aby zdrowo rozwijać muskulaturę konia mięśnie muszą rytmicznie, na przemian skracać się i rozluźniać. Natura mięśnia jest taka, że może się on samodzielnie skurczyć, ale nie może sam się rozciągnąć i aby było to możliwe, potrzebne jest działanie innego mięśnia – tak zwanego antagonisty, który spowoduje ruch danej części ciała w odwrotnym kierunku. Jeżeli jeździec przytrzymuje głowę konia i przyciąga do tyłu jego szyję, jednocześnie poganiając zadnie nogi, nie może oczekiwać, że koń uniesie grzbiet. W taki sposób nie można wytrenować przepuszczalnego i miękko poruszającego grzbietem konia. Można sprawić, że koń będzie jedynie poruszał energiczniej nogami, pozostawiając grzbiet opuszczony, napięty i niezaangażowany w ruch. Mięśnie grzbietu rozwijają się prawidłowo wtedy, kiedy koń ma możliwość poruszania się całym ciałem w zdrowej sylwetce, prawidłowym rytmie – i to wszystko czego potrzeba.

Przeganaszowanie konia jest sposobem na zniszczenie sprężystości, podobnie jak mechaniczne ustawianie konia i jazda w hiperfleksji – w innym artykule do wytłumaczenia tego zjawiska, użyłem metafory łuku i cięciwy. Jeżeli będziesz cały czas miał założoną cięciwę na drewnianym łuku, wkrótce nie będzie on posyłał strzał tak daleko jak na początku, ponieważ drewniana część wygnie się w łuk, dopasowując do działającej siły. Zdejmując cięciwę z łuku po każdej sesji, utrzymamy elastyczność drewna i będziemy mogli dłużej cieszyć się jego właściwościami i strzelać w odległe cele.

Wyjaśnienie tej analogii jest potrzebne, aby zobrazować wagę sprężystości i to, o ile lepiej dostosowuje ona i przekłada energię. Oczywiście musimy pamiętać, że koń nie jest drewnianym łukiem. Łucznik może mieć łuk naprężony przez wiele godzin, ale ciało konia potrzebuje odpoczynku od naporu „cięciwy”, po wykonaniu pracy w zebranych chodach, po ćwiczeniach lub ruchach, które wymagają od niego mobilizacji i mocniejszego samoniesienia. Jest tak w szczególności wtedy, gdy dopiero wprowadza się elementy zebrania. Konie jeżdżone w poprawny sposób chętniej wykorzystują swoją sprężystość, kiedy prosimy je o jakiś stopień zebrania, poruszają się z wydłużoną szyją i uniesionym grzbietem – przyjmując sylwetkę wygiętą w lekki, sięgający od potylicy, aż do stawów skokowych, łuk.

Koń odnajduje przyjemność z pracy, kiedy zaufa, że jeździec traktuje go sprawiedliwie i pyta o niewiele rzeczy jednocześnie. Zadowolony koń jest spokojny i zrelaksowany, jego mięśnie są miękkie i elastyczne, a ciało gotowe i oczekujące na polecenia jeźdźca. Zanim jednak zaczniemy analizować górną lub dolną linię konia, musimy pamiętać, że koń posiada psychikę, temperament i własny bagaż doświadczeń i wspomnień, o których musimy pamiętać i respektować je. Tylko wtedy, gdy będziemy pamiętać, że koń składa się zarówno z ciała jak i umysłu, możemy próbować rozwijać jego organizm poprzez właściwie dobrane metody treningowe.

Ze szczególną uwagą przyglądam się zadowi, sprawdzam czy nasada ogona znajduje się niżej niż guzy biodrowe? W jaki sposób koń stoi? Czy równo obciąża wszystkie nogi, czy ustawia je tak, aby napiąć lub rozciągnąć grzbiet? Czy stojąc za koniem, widzę symetryczne rozwinięte mięśnie zadu? Czy jeżeli położę ręce na obu guzach biodrowych, to będę mógł wyczuć, że jeden z nich jest przesunięty bardziej do przodu lub w tył albo w górę lub w dół? Co znajdę, gdy sprawdzę umięśnienie łopatki po przeciwnej stronie niż przesunięte biodro? Czy mięśnie w tej części ciała konia będą mniej czy bardziej rozwinięte niż po drugiej?

Znalezienie tych punktów, pozwala mi rozeznać się w ograniczeniach tkwiących w ciele konia – powodujących skrzywienia i nieregularność chodów, zanim usłyszę choć jedno słowo z ust jeźdźca. Czyste chody są efektem rozwijania wyprostowania u konia.

 Wyprostowanie jest integralnym celem każdej sesji treningowej. Aby uzyskać wyprostowanie, obie strony końskiego ciała muszą być symetryczne – mięśnie po obu stronach muszą być symetryczne i posiadać taki sam tonus, elastyczność i siłę, ponieważ to właśnie mięśnie są odpowiedzialne za regulację linii kręgosłupa. Właśnie dlatego ujeżdżenie nazywane jest gimnastykowaniem – jest ukierunkowane na to, aby poprzez jazdę pomóc nam rozwijać sprawność fizyczną konia, rozwijać jego siłę i gibkość. Wszystko po to, aby mógł z nami żyć długo i cieszyć się dobrym zdrowiem. Jeżdżąc, nie chcemy sprawiać koniom bólu, powodować ułomności czy skracać ich żywota.

Podnoszę ogon i sprawdzam czy nie przywiera sztywno do zadu. Czy mogę nim swobodnie poruszać na lewo i prawo, czy jest nieelastyczny w którąś stronę? Jeżeli pociągnę go lekko za nasadę ogona, czy poczuję, że jest ma stałe przytwierdzony do reszty kręgosłupa czy będzie lekko ustępował? Czy koń opuści szyję do przodu i w dół, aby rozciągnąć cały kręgosłup traktując moje działanie jako przeciwwagę? A może zadrze głowę, odginając grzbiet i przysiądzie na zadzie, próbując uniknąć poruszenia grzbietem? Jaką wskazówkę mogę z tego wyciągnąć?

Łagodnie przebiegam palcami po linii brzucha konia, nakłaniając do uniesienia grzbietu. Zachęcam konia, aby opuścił szyję do przodu, w dół, sprawdzając do jakiego stopnia może rozciągnąć górną linię, a gdzie może być zablokowany. Czasem, kiedy mam okazję pracować z jeźdźcem, który nie rozumie jak usztywnienie lub zbyt mocne zaokrąglenie szyi wpływa na całe ciało, proszę konia, aby uniósł grzbiet pod jeźdźcem. To pozwala mi pokazać jeźdźcowi różnicę pomiędzy tym jak bardzo grzbiet jest opuszczony a tym, gdzie powinien się znajdować – nie poprzez maksymalne rozciągnięcie, ale po prostu uniesienie grzbietu do punktu, w którym nienapięty grzbiet i klatka piersiowa mogą się znaleźć jeżeli jeździec nie blokuje górnej linii konia w ciasnej i niepoprawnej dla rozwoju mięśni sylwetce.

W innym wypadku pokazuję to kładąc jeden koniec mojej bambusowej tyczki na kłąb konia, a drugi na zad i proszę konia o uniesienie grzbietu – jeździec może zobaczyć jak naprawdę funkcjonuje górna linia konia, poprzez obserwację wypełniającej się przestrzeni pomiędzy kłębem a zadem.

W ten sposób mogę zobrazować jeźdźcowi różnicę pomiędzy zdrową, silną linią grzbietu a słabą, zapadniętą przez niewłaściwy trening. To bardzo efektywny sposób pokazania tego, jak duży wpływ ma trening na to, co często nazywamy ograniczeniami wynikającymi z budowy. Jeśli jeździec jest tego świadomy, Może podjąć decyzję o zgłębieniu wiedzy na ten temat i zmianie sposobu prowadzenia treningu na lepszy.

Na górną linię konia zwracam wiele uwagi, ze względu na to, że to ona nosi jeźdźca i wpływa na prezencję konia, sposób w jaki nosi szyję i głowę, jak zachowuje się kręgosłup. Jest potężnym przęsłem, wspierającym tylną część konia. Musimy jednak być bardzo uważni, aby móc nauczyć się czytać z końskiego ciała i rozumieć, że ciało konia – bez względu na to jak wspaniale koń się prezentuje; szyja, która jest złamana między 2. a 3. kręgiem szyjnym (C2-C3), sztywny grzbiet, słabo rozwinięty zad, trudności z wykonywaniem ruchów na podobnym poziomie w prawo i lewo, kłopoty z zebraniem i wygięciem nie wzięły się znikąd, powodują problemy treningowe oraz mają lub będą miały wpływ na zdrowie konia.

Każda minuta spędzona przez nas w siodle podczas treningu powoduje, że końska forma może poprawić się lub pogorszyć. Musimy pamiętać, że ciało konia jest jak glina i podobnie jak on, przyjmie dokładnie taki kształt, w jaki uformują ją dłonie garncarza.

Jeżeli garncarz jest doświadczony i uważny, jego wyrób będzie równy, wyważony i trwały. Jeżeli nie posiada doświadczenia lub działa w pośpiechu, waza czy garnek jaki pragnie ulepić, będzie asymetryczny, jego ściany będą nierównej grubości, co będzie osłabiało naczynie i czyniło je łatwym do zniszczenia produktem.

Jeśli poświecimy czas na to, aby przyjrzeć się ciału konia, zauważymy, że może nam ono opowiedzieć historię całego przebytego treningu. Może pokazać nam czy używano wodzy pomocniczych, czy koń ma kłopoty z przyjęciem kontaktu, czy był jeżdżony „do przodu” bez uprzedniego rozluźnienia lub czy we wczesnym wieku był jeżdżony z wysoką szyją jak konie na wysokim poziomie międzynarodowym – bez przyzwolenia na wyciągnięcie szyi i pomaganie nią sobie w utrzymywaniu równowagi.

Ciało konia powie nam także czy podstawowe aspekty treningu zostały pominięte, zaprzepaszczając szanse młodego konia na zostanie spełnionym atletą. Czy wymagania treningowe były dobierane z należytą uwagą i wrażliwością, czy wzrastały wraz ze wzrostem gotowości konia do coraz trudniejszych wyzwań, pozwalając aby koń odnalazł swoją niezależną równowagę. Powie nam, jeśli koń był trenowany w usztywnieniu lub, gdy jeździec ofiarował swojemu koniowi odpowiednią ilość spokoju i uwagę.

Patrząc jedynie na kwestie estetyczne – jaki łuk przyjmuje szyja, jak aktywne są nogi lub na to czy jeździec siedzi elegancko, nie rozumiemy lub ignorujemy inne oznaki – rozwarte pyski, nadmierne ślinienie, błyskające białkiem i wybałuszone oczy, trudności z oddychaniem. Te rzeczy to sposób, w jaki konie komunikują nam swój stres. Myśląc, że spieniony od potu, będący na granicy szaleństwa koń to poprawny obrazek, bagatelizujemy i usprawiedliwiamy schowane za pionem nosy, niezaangażowane zadnie nogi oraz niepoprawne wygięcia w zakrętach.

Musimy pamiętać, że nasze poszukiwania mają na celu odnalezienie harmonii – harmonii, która nigdy nie wygląda jak przerażenie, usztywnienie i nadpobudliwość. Harmonijnie rozwijający się koń jest równy i symetryczny, jego mięśnie są długie i pełne, wypełnione przepływającą przez nie, odżywczą krwią i tlenem, ruchy kończyn są swobodne i obszerne, a sierść świeci naturalnym blaskiem, jest miękka w dotyku i ma ładny zapach.

Jeżeli koń się poci, powinno być to widoczne na szyi, brzuchu i zadnich nogach – nie powinno być po prostu plamy potu na łopatkach lub pomiędzy końskimi udami. Koń nie może być przemoczony od głowy po kopyta i pokryty smugami soli i piany. Po pracy, całe ciało powinno być ciepłe w dotyku, bez zimnych powierzchni wskazujących na nieprawidłową pracę mięśni i nieharmonijne funkcjonowanie całego ciała.

Obserwując konia, dotykając i starając się wyczuć go, dojdziemy do wniosku, że teoria jazdy konnej jest niczym bez zrozumienia jego anatomii. Bez zrozumienia jak WYGLĄDA i jaki JEST w dotyku zdrowy koń, ponieważ to jedyna skuteczna metoda pomiaru jakości treningu.

Jak, bez zrozumienia zasad funkcjonowania końskiego ciała, możemy poprawnie ocenić i poprawić jego wyprostowanie, równowagę, wygięcie lub impuls? Myślę, że jeśli jeździec otrzyma całą wiedzę na temat utrzymania ciała konia i wykluczy możliwość wpadania w złość, gdy koń jest niewygodny, wtedy częściej efektem pracy jest ulga. Wtedy zna się wynik, zna się mapę, wtedy można rozpocząć mądrą jazdę posiadającą sens.

Wszystko czego potrzeba to żądza wiedzy.

1 (4)

Połóż jedną dłoń na potylicy, drugą na nosie konia, badając tkankę palcami. Co czujesz? Czy twój koń jest napięty czy rozluźniony? Czy wzdycha z ulgą, czy probuje unikać twoich dłoni?

Prawa dłoń sprawdza potylicę, a lewa obejmuje Atlas. Zauważ, że Dinamico ma spokojny wzrok i nasłuchuje.

Sprawdzam powierzchnię policzków (prawa dłoń). Ten mięsień powinien być miękki i wypełniać całą powierzchnię- nie może być sztywny ani zapadnięty. Koń musi lubić, kiedy dotykasz go w okolicach pyska.

Sprawdzam napięcie w okolicach stawu żuchwowego, dotykając i rozcierając ten mięsień – Dinamico odpowiada bez problemu i rozluźnia pysk.

Prosząc Dinamico o lekkie ustawienie głowy w prawo, nie napotykam żadnego oporu.

Wyginam konia w potylicy w obie strony, łagodnie prowadząc jego głowę i podtrzymując za szczękę i nos. To test dla ruchomości w potylicy. Zwracam uwagę na różnice w zdolności do zgięcia w lewo i w prawo.

Tutaj ustawiłem Dinamico w taki sposób, aby pokazać czego NIE CHCEMY WIDZIEĆ, ponieważ jest to niezdrowa dla konia sylwetka – widzimy opuszczony grzbiet oraz odstawione nogi.

Przechodzę po kolei do następnych mięśni, badając ich miękkość, sprężystość oraz napełnienie. Żadna część końskiego ciała nie powinna przypominać w swojej konsystencji betonu. Mięśnie muszą być elastyczne, gdy ich dotykamy. Tył konia jest związany z szyją i grzbietem. Co czujesz, dotykając swojego konia?

Sprawdzam mięśnie piersiowe Dinamico. Szukam ograniczeń i porównuję rozmiar i konsystencję mięśni z obu stron. Staram się być czujny, czy koń wykazuje niepokój lub odczuwa ból.

Kiedy lonżuję konia, obserwuje jego swobodę ruchu w obrębie Atlasa, potylicy oraz okolicach przełyku. Rozluźniony kłus mówi mi, że Dinamico nie odczuwa dyskomfortu w czasie pracy.

Sprawdzam poprawne wygięcie na kole.

Dinamico pokazuje NIEPRAWIDŁOWE, usztywnione zgięcie na kole. Zauważ, że jego głowa nie znajduje się na wysokości środka klatki piersiowej.

Czekam na moment, kiedy Dinamico znajdzie się w fazie lotu podczas galopu – widzę wtedy wyraźnie jak używa swojego grzbietu, wykazując miękki ruch i samoniesienie.

Oto przykład tego, czego NIE CHCIAŁBYM obserwować podczas pracy: Dinamico używa swojego ciała niepoprawnie, wysoko niosąc głowę z opuszczonym grzbietem. Jest usztywniony, w wyniku czego widzimy niewielką ruchomość w zadnich nogach. To bardzo niezdrowe i niepożądane.

Podczas pracy w ręku pokazujemy poprawne wygięcie w prawo, z zaangażowaniem zadnich kończyn, które podążają w ślady przednich nóg. Cale ciało konia jest łagodnie wygięte w łuk.

 O AUTORZE:
MANOLO MENDEZ – był pierwszym głównym jeźdźcem i jednym z sześciu współzałożycieli Royal Andalusian School of Equestrian Art. Mieszcząca się w Jerez w Hiszpanii Szkoła, jest jedną z czterech klasycznych szkół jeździeckich. Jako mistrz jeździectwa z ponad czterdziestoletnim stażem w klasycznym ujeżdżeniu, doma vaquera (tradycyjna, hiszpańska odmiana wykorzystywania koni do pracy na gospodarstwie) i skokach przez przeszkody, Manolo propaguje łagodne i przyjazne koniom metody treningowe, przygotowujące te zwierzęta psychicznie i fizycznie do wymagań stawianych przed nimi na każdym poziomie wyszkolenia – od podstaw po elementy Grand Prix i Haute Ecole. Więcej informacji i artykułów znajduje się na stronie manolomendezdressage.com 

Podobne artykuły:

1 Komentarz

  1. Moona Moona
    3 sierpnia 2015    

    Cudowny artykuł :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *