Strefa Komfortu Twojego Konia

Autor: Susan McBane
Tłumaczenie: Karolina Pilichowska

Potrzeby koni są bardzo bliskie naszym własnym. W zasadzie potrzebują one tylko czuć się komfortowo i bezpiecznie. Jako zwierzęta uciekające konie są wyczulone na wszelkie zagrożenia i nawet w zaciszu domowym doświadczają wielu sytuacji naruszających ich strefę komfortu. Konie mogą doświadczać różnego rodzaju dyskomfortu od lekkiego stresu aż do wybuchów paniki, kiedy nie są w stanie myśleć o niczym innym. Jak wszystkie istoty, włączając w to ludzi, konie w panice działają automatycznie, instynktownie próbując przetrwać i nie są w stanie się wtedy kontrolować.

Jednak większość sytuacji, które niepokoi konie nie wywołuje u nich paniki – jedynie zaniepokojenie, podejrzliwość, obawę lub przestrach. Konie mogą także odczuwać gniew. Pomimo że nie jest on komfortową emocją, to konie, podobnie jak ludzie, którzy nie są bardzo rozgniewani, mogą funkcjonować racjonalnie i z przekonaniem.

Konie oczywiście mają różną tolerancję na naruszenie strefy komfortu. Na przykład niektóre mogłyby być przerażone żółtą, dużą maszyną nadjeżdżającą z daleka, podczas gdy inne prawie nie zwróciłyby na nią uwagi, dopóki ta nie zbliży się zbytnio do nich, a jeszcze inne w ogóle nie będą się jej bały.

Długa lista

Naruszyć strefę komfortu konia mogą:

– przebywanie bez towarzystwa, przebywanie w nieodpowiednim stadzie lub rozłączenie ze szczególnym przyjacielem
– bycie pozbawionym dostępu do jedzenia przez kilka godzin
– przebywanie w obcym otoczeniu lub pośród obcych lub strasznych obiektów
– przebywanie zbyt długo w stajni / boksie
– nietypowy rytuał dzienny
– praca, której koń nie rozumie lub nie jest w stanie wykonać
– zmuszanie go do pracy ponad możliwości lub do innej rzeczy, której robić nie chce
– leczenie i zabiegi weterynaryjne
– brak możliwości schowania się przed niekorzystną pogodą i owadami
– choroba, ból lub dyskomfort fizyczny.

Lista jest dość długa, ale nadal niekompletna; pokazuje to jak wielkie jest prawdopodobieństwo, że koń każdego dnia wielokrotnie znajdzie się poza swoją strefą komfortu. Zachowanie niektórych koni może pokazywać, że przez całe swoje życie znajdują się one w strefie komfortu: wydają się nie reagować praktycznie na żadne bodźce. Inne zachowują się bardziej spokojnie. Niektóre obawiają się każdego szmeru czy ruchu i okazują zaniepokojenie w obliczu nowych doświadczeń.

Każdy z nas zdaje sobie sprawę jak dużym, ciężkimi i silnym zwierzęciem jest koń. Jedną z najbardziej niebezpiecznych rzeczy, jaka może nas spotkać, to przebywanie z panikującym koniem – nie mamy wtedy nad nim żadnej kontroli. Dlatego na przykład zwykle radzi się, by nie przebywać w pobliżu kolkującego konia, ponieważ rzucając się z bólu może on nas po prostu zmiażdżyć.

Dzikie serce

Nasze obcowanie z koniem i trening mają na celu poszerzenie strefy komfortu konia i jego poziomu tolerancji, sprawiając, że koń zacznie czerpać radość z pracy lub też zaciekawi się przedmiotami, których zwykle by nie zaakceptował. Każde źrebię rodzi się dzikim zwierzęciem, a każdy udomowiony koń staje się takim, kiedy kontrolę przejmują jego instynkty. Przystosowywanie koni do naszych wymagań, uczenie ich poruszania się w naszym świecie i porozumiewania się z nami ma na celu nie tylko zapanowanie nad jego instynktami, ale także uczynienie ich użytecznymi dla nas.

Większość osób, które naprawdę kochają konie i dbają o nie, chce stworzyć z nimi bliski związek oparty na obustronnym zaangażowaniu. Chcemy, aby postrzegały nas jako część ich strefy komfortu, kogoś z kim czują się bezpiecznie i komfortowo. Jednak nie stanie się tak, gdy będziemy wywoływać w nich niepokój, dyskomfort, ból lub przygnębienie. Konie czują się najlepiej przy spokojnych, pewnych siebie i czułych osobach, które ich nie krzywdzą ani nie wywołują w nich uczucia strachu.

Chcemy, by nasze konie czuły się komfortowo i bezpiecznie w stajniach i na padokach. Nie będzie to jednak miało miejsca, gdy są zmuszone przebywać obok koni, których nie lubią lub których się boją. Chcemy, by czuły się komfortowo i bezpiecznie podczas pracy. Nie będzie to możliwe, gdy są osiodłane i okiełznane w sposób krępujący je lub sprawiający im ból lub gdy pracują do granicy wyczerpania czy w bólu.

Poszerz jego horyzonty

Pomijając humanitarny aspekt osiągania powyższych celów, poszerzanie strefy komfortu konia jest konieczne z punktu widzenia bezpieczeństwa. Koń, który jest zaniepokojony, na przykład nowym elementem osprzętu, nietypową przeszkodą, nową ścieżką w terenie czy nieznanym obiektem (pojazdem, znakiem drogowym lub dźwiękiem, którego nigdy dotąd nie słyszał), zbliża się do punktu wybuchu paniki. Ponieważ konie podążają za innymi członkami stada, a także za nami, istotne jest by były trenowane i obsługiwane przez osoby, które nie tylko mają określone zdolności, ale są także pewne siebie. Jeśli osoby te będą zaniepokojone, koń szybko straci poczucie bycia kierowanym wiedząc, że nie ma przewodnika, wsparcia moralnego czy opieki i nie będzie ufał takiej osobie. To podwoi szansę na gwałtowną reakcję w nowych sytuacjach.

Reakcją koni na coś co je wystraszy może być lekka nieśmiałość lub spłoszenie się, a nawet zachowania trudne do opanowania jak uciekanie, wierzganie, wspinanie się, zawracanie i cofanie. Zachowania te nie są „złymi zachowaniami”  – to naturalne mechanizmy obronne konia.

Inny punkt widzenia

Koń może zostać wyprowadzony ze swojej strefy komfortu także przez rzeczy, których nie lubi / nie podobają mu się, ale których się nie boi. Jako nauczyciel i trener często dosiadałam koni, których właściciele pozwalali swoim koniom decydować co zrobi, a czego nie. Chcąc siedzieć na koniu wykonującym to, o co go prosisz i czuć się względnie bezpiecznym na zwierzęciu uciekającym jakim jest koń, to dość ryzykowna strategia, ponieważ jeśli nie będzie on robił tego co się od niego wymaga, będzie poza kontrolą, czyli stanie się niebezpieczny do jazdy.

Wiele zależy od temperamentu konia i jego nastawienia do pracy, ale niektóre konie wydają się chcieć robić tak mało jak to tylko możliwe. Jeśli tylko poprosi się je o coś więcej niż codzienne wymagania, odmawiają albo starają się pozbyć jeźdźca lub opiekuna.

Pewnie wiele osób pomyśli sobie teraz, że konie przecież nie myślą w ten sposób – większość z nich jest chętna do współpracy, o ile rozumie czego się od nich wymaga. Większość pewnie tak, ale niektóre z pewnością nie. Takie osobniki zwykle rozumieją bardzo dobrze czego się od nich chce, ale nie mają zamiaru tego wykonać – cięższa praca jest dla nich nieprzyjemna, nawet gdy nie czują się zagrożone. Prawdopodobnie czują się one względnie bezpieczne, ale stawiają opór ze względu na towarzyszący wysiłkowi dyskomfort. Takie konie prawdopodobnie nie maja zaufania do jeźdźca lub osoby się nimi zajmującej.

Pozytywne wzmocnienie

Nowe techniki treningowe wykorzystujące „pozytywne wzmocnienie” mogą rozwiązać większość problemów z końmi – także z tymi niechętnymi do pracy. Pozytywne wzmocnienie polega na zaaplikowaniu koniowi czegoś przyjemnego natychmiast po tym, jak zrobi coś czego chcieliśmy. Chodzi o to, aby skojarzył wykonane zadanie z czymś przyjemnym. W wyniku tego utrwalamy dane zachowanie i zwiększamy prawdopodobieństwo wystąpienia właściwych reakcji. Nawet bardzo mała rzecz, jak wykonanie kroku w pożądanym kierunku, powinna być wzmocniona (lub nagrodzona) natychmiast. „Czymś przyjemnym” może być smakołyk lub pogłaskanie czy podrapanie po kłębie. (Konie właśnie w tym miejscu zwykle podgryzają się nawzajem zębami. Zostało udowodnione naukowo, że to je relaksuje i obniża ich tętno. Z kolei klepanie podnosi tętno; konie tego nie lubią i może je to nawet przestraszyć, ponieważ w końskim języku jest podobne do kopnięcia lub ugryzienia, co znaczy „odejdź”. Dlatego klepanie nie jest przyjemną nagrodą ani wzmocnieniem pozytywnym i powinno zostać zastąpione głaskaniem lub delikatnym drapaniem. Należałoby o tym wspomnieć wszystkim lokalnym i  międzynarodowym zawodnikom!)

Przestraszony czy nie?

Po czym można poznać czy koń jest przestraszony, czy po prostu mówi „nie”? Połóż rękę na jego szyi – jeśli jest twarda, spięta i być może drżąca, z pewnością jest on przestraszony. Jeśli jednak jest rozluźniona i nie drży, koń najpewniej mówi „nie”. Nauczył mnie tego wiele lat temu bardzo doświadczony przyjaciel i pomogło mi to wiele razy ocenić sytuację i odpowiednio zareagować.

Kilka lat temu przeprowadzono ciekawy eksperyment  z angielskimi końmi policyjnymi, by ustalić które z nich bały się „niepokojących” obiektów takich jak trzepoczące flagi, wybuchające fajerwerki, a na których w ogóle nie robiły one wrażenia. Każdy koń wyposażony został w urządzenie monitorujące tętno, tak by można było określić w jakim stanie psychicznym się znajduje. Interesujące okazało się, że najspokojniejsze i najbardziej przewidywalne konie wykazały wysokie tętno (czyli strach), ale dzielnie kontynuowały pracę, podczas gdy tętno koni stawiających opór w tej samej sytuacji pozostawało prawie na normalnym poziomie – było to wielkim zaskoczeniem zarówno dla jeźdźców jak i badaczy.

Poszerzanie strefy komfortu koni tak, by były obeznane z otaczającym światem i zdatne do jazdy jest niezbędnym elementem szkolenia bezpiecznych koni. Konie policyjne i inne używane w służbie publicznej są trenowane tak, by ich granice komfortu były stopniowo poszerzanie, ale nigdy nie są doprowadzone do punktu wywołującego opór. Ich nawykiem/odruchem staje się wtedy współpraca, a nie sprzeciw.

Jeśli chcesz być trenerem lub po prostu oceniać konia podczas jazdy, to otwarty na naukę i doświadczenie umysł jest nieoceniony i konieczny przy przekraczaniu granicy strefy komfortu konia. Jeśli nie jesteś wystarczająco ostrożny, to spotkasz się z problematycznym pomniejszaniem się strefy komfortu konia. Zdasz sobie wtedy sprawę, że jest tak wiele rzeczy których koń nie zrobi i tak wiele miejsc w które nie pójdzie, że jest bezużyteczny jako koń do jazdy. W przypadku takich koni musisz być w stanie ocenić sytuację i stopniowo poszerzać lub co najmniej utrzymać istniejące granice jego strefy komfortu, np. poprzez stanowczy, przejrzysty, poprawny trening i jazdę. Jeśli masz problemy, z którymi nie możesz sobie poradzić, nie wahaj się by poprosić o pomoc – i nigdy nie myśl, że nic już się nie da zrobić, ponieważ zawsze się da i to bez stosowania przemocy wobec konia. Bicie konia jest nadużyciem i nigdy żadnego problemu nie rozwiązało.

Więcej artykułow Susan McBane można znaleźć na stronie internetowego magazynu Tracking-up.

 O AUTORZE:
SUSAN McBANE – posiada certyfikat z nauki o jeździectwie (Higher National Certificate in Equine Science and Management) oraz jest laureatką nagrody Gold Award klubu “Classical Riding Club”. Uprawia jeździectwo klasyczne, którego jest nauczycielem i trenerem. Trenowała z Dési Lorent, wieloletnią przyjaciółką i uczennicą mistrza Nuño Oliveira. Susane napisała 44 książki na temat koni i jest współwydawcą magazynu Tracking-up (www.tracking-up.com). Jest też praktykującym członkiem Stowarzyszenia Nauki o Jeździectwie – The International Society for Equitation Science.

www.susanmcbane.com

 

Podobne artykuły:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *