Skala wyszkolenia

Autor: Classical Way

„Ja mam czas” – chciałbym tego zdania nauczyć wszystkich jeźdźców, którzy nagle natrafiają na trudności i nie mogą porozumieć się ze swoim koniem. „Mam czas” powinien umieć pomyśleć każdy jeździec ujeżdżeniowy i przypominać sobie zasadę, że tylko planowane, stopniowe dążenie do najwyższych celów pozwala je osiągnąć w sztuce jeździeckiej.* Alois Podhajski (1898-1973), kierownik Hiszpańskiej Szkoły Jazdy w Wiedniu.

Ilustracja: Martyna Paczos

Opublikowana w 1912 w Niemczech roku „Instrukcja kawaleryjska” (HDV 12), która stała się w późniejszym czasie podstawą niemieckiego systemu szkolenia koni, była odpowiedzią na ówczesne potrzeby militarne – wojsko potrzebowało dużej ilości zdrowych koni, mogących służyć w armii przez długi czas. Skala wyszkolenia miała na celu ograniczenie występowania kontuzji wśród koni-służbistów. Wersja z 1912 roku została zrewidowana pomiędzy rokiem 1926 a 1937 przez Hansa von Heydebrecka, Felixa Bürknera i Richarda Wätjena – słynnych oficerów kawalerii, jeźdźców i trenerów. Jej treść w opiera się o znane od wieków zasady pracy i obchodzenia się z końmi, stawiające na pierwszym miejscu dobro konia i jego zdrowie. W poprawionej wersji „Instrukcji kawaleryjskiej” znalazła się także znana i powszechnie uznawana w dzisiejszych czasach skala treningowa, zwana także piramidą wyszkolenia.Kiedy zajrzymy do dowolnego słownika języka polskiego, możemy zauważyć, że w definicji słowa „trening” występują stwierdzenia takie jak: „proces”, „systematyczność”, „stopniowo rosnące obciążenia”, „wzrost poziomu”, „nauka wzorców ruchowych” i podobne. Już samo stwierdzenie, że uprawiamy jakąś dyscyplinę sportu, powinno kierować nasze myśli na tor, że  istnieją tam reguły i obowiązuje system nabywania umiejętności. W jeździectwie klasycznym, gdzie trening opiera się o rozumienie końskiego ciała i umysłu oraz wpływu działań jeźdźca na możliwości ruchowe konia, powszechnie znanym i uznawanym systemem szkolenia koni jest skala treningowa opisująca 6 aspektów treningu:
1. Rytm i regularność chodów
2. Rozluźnienie
3. Kontakt
4. Impuls
5. Wyprostowanie
6. Zebranie

Czasem można spotkać się z ilustracją, gdzie przed rytmem dodaje się etap lonżowania, siodłania i dosiadania lub zamienia kolejność dwóch pierwszych stopni skali, czy też przedstawia wyprostowanie przed impulsem – w wielu źródłach możemy napotkać się z polemiką na temat słuszności ustawienia stopni, jednak schemat wymieniony powyżej, jest najpopularniejszą formą piramidy wyszkolenia. W wielu artykułach podkreśla się, że cykl szkolenia powinien przyjąć formę spirali, gdzie na poszczególnych piętrach pracujemy nad większym dopracowaniem każdego ze stopni, w takie mierze, na jaką jest to możliwe pracując z konkretnym koniem. Jednak niezależnie od wyglądu piramidy, jej idea pozostaje taka sama: porządkować etapy szkolenia konia, wyznaczać standardy, jakie powinien spełniać dobrze wyszkolony koń oraz pomagać jeźdźcom i trenerom rozwijać ich konie jako zdrowych i szczęśliwych atletów.Z literatury, można także wyciągnąć inny wielowymiarowy model – każdy koń, niezależnie od wieku, w jakimś stopniu porusza się w rytmie, rozluźnieniu, na kontakcie, z jakimś impulsem, wyprostowaniem i z jakimś stopniem zebrania, jednak wartości te są różne i oznaczone na skali (wyobraźmy sobie, ze oceniamy u konia każdą z tych umiejętności na skali od 1 do 10). Na tej podstawie możemy wybrać w danej jednostce treningowej jedną z umiejętności wymagającej poprawy i skupić się na jej ćwiczeniu (np. przeznaczając znaczną ilość czasu na pracę po dwóch śladach) lecz nie zaniedbując jakości pozostałych punktów – jeżeli nasz koń ma kłopot, aby wykonać łopatkę do wewnątrz w kłusie, traci przy niej równowagę lub rytm, należy wykonać taki chód boczny, który pozwala na zachowanie wszystkich elementów skali, ale ćwiczącego podobne umiejętności – np. łopatką do wewnątrz w stępie. Wzmocni to odpowiednie mięśnie konia, wytłumaczy mu zasadę ćwiczenia i pozwoli na odpowiednie uelastycznienie ciała, aby wykonać ten ruch w kłusie z pełnym zaangażowaniem. W konkretnym momencie pracujemy nad jednym elementem skali, nie zaniedbując jednak pozostałych, zwłaszcza niższych, stopni. Tylko wtedy, kiedy wszystkie 6 umiejętności zostanie przez konia opanowanych w równym stopniu i będzie on w stanie korzystać z nich jednocześnie, osiągniemy cel szkoleniowy jakim jest przepuszczalność (przez rożnych autorów zwana również „harmonią”). Przepuszczalność nie jest jednak pojęciem ostatecznym, ponieważ oznacza ona ni mniej ni więcej, że wszelkie sygnały wysyłane do konia „przechodzą” bez oporu przez jego ciało – kiedy prosimy konia o zadanie, wykonuje je chętnie, w rozluźnieniu, z zachowaniem równowagi. Jeżeli jest odwrotnie i koń „traci” jakiś punkt ze skali, oznacza to, że może nie być jeszcze gotowy do wykonania tak złożonego elementu i należy wrócić do łatwiejszych ćwiczeń. Nawet młody i niedoświadczony koń, o ile jest dobrze prowadzony, może być przepuszczalny na miarę stopnia swojego wyszkolenia.Skala wyszkolenia, została skonstruowana w taki sposób, że podstawowe opanowanie umiejętności wchodzących w zakres niższych stopni, jest warunkiem koniecznym do rozwijania stopni wyższych, które z kolei pozwalają wtórnie udoskonalić stopnie niższe. Nie da się więc uzyskać prawidłowego rozluźnienia konia bez odnalezienia przez niego właściwego rytmu i umiejętności regularnego poruszania się w nim. Tym samym o wiele wyraźniej widać, że poszczególne etapy treningu nie są od siebie niezależne i wzajemnie się zazębiają. Co oznaczają poszczególne stopnie skali szkoleniowej? Na jakiej zasadzie funkcjonuje ten system treningowy?

1. Rytm i regularność chodów

Każdy chód konia charakteryzuje się określoną sekwencją stawiania kończyn – w stępie kolejno: lewa tylna, przednia, prawa tylna, przednia, w kłusie: lewa przednia z prawą tylną i prawa przednia z lewą tylną, w galopie: prawa zadnia, lewa zadnia z prawą przednią, lewa przednia. To właśnie jest takt. Stęp jest chodem na cztery takty, kłus na dwa, galop na trzy. Jeżeli chcemy, aby dany chód był regularny, musi być rytmiczny (w takcie), a kroki równomierne (równej długości), niezalezienie od linii po jakiej porusza się koń.Aby udało nam się osiągnąć taki stan rzeczy, należy dochodzić do niego stopniowo, uwzględniając naturalne predyspozycje konia. Każdy z nas z pewnością lubi słuchać określonego rodzaju muzyki lub wykonuje czynności w odpowiednim dla siebie tempie. Często, odbieganie od wygodnego dla nas tempa pracy powoduje zmęczenie, frustrację albo dyskomfort, a słuchanie nielubianej muzyki jest irytujące albo powoduje ból uszu. Podobnie jest u koni – każdy z nich ma indywidualny dla siebie temperament i różną odporność na pojawiające się bodźce. Posiada także swoje ulubione tempo pracy. Ulubione tempo pracy jest wyjściowym w procesie szkolenia. Jeżeli uda nam się odnaleźć właściwy dla danego konia rytm, jego ciało będzie w stanie się rozluźnić, podobnie jak my odprężamy się przy ulubionej muzyce. Pierwszym krokiem w szkoleniu rytmu i regularności chodów konia jest praca w odpowiednim dla danego konia tempie. Nadmierne popędzanie lub wstrzymywanie konia może doprowadzić do zaburzeń rytmu. W miarę postępów w treningu, kiedy koń z łatwością porusza się w stabilnym rytmie, możemy próbować na kilka kroków prosić go o zmianę tempa i stopniowo podnosić stopień trudności (np. zwiększając tempo).

2. Rozluźnienie

Kiedy odnajdziemy rytm, będący właściwy dla danego konia na obecnym poziomie wyszkolenia, koń zacznie rozluźniać napięcie w swoim ciele. Rozluźnienia nie można mylić z ospałością, brakiem energii czy lenistwem – jest to osiągnięcie najmniejszego możliwego napięcia, potrzebnego do poprawnego wykonania danego ruchu czy ćwiczenia. Prawidłowo rozluźniony koń rozciąga linię grzbietu i mocniej angażuje mięśnie brzucha. Dzieje się tak, ponieważ biegnący po obu stronach kręgosłupa mięsień najdłuższy grzbietu rozluźnia się. Ten mięsień łączy końską miednicę z ostatnimi kręgami szyjnymi konia i jest głównym mięśniem ruchowym konia, powiązanym z mięśniami kończyn. Ze względu na swoją długość, bardzo łatwo ulega napięciu.Rozluźnienie to bardzo ważny punkt w skali wyszkolenia z punktu widzenia zdrowia konia i jego długoletniego użytkowania. Jazda na spiętym koniu może prowadzić do urazów mięśni, więzadeł, ścięgien i stawów, ponieważ maleją możliwości amortyzacyjne kończyn – spięte tkanki są słabiej odżywione i mniej elastyczne, co powoduje zwiększenie obciążeń przyjmowanych przez nogi konia podczas ruchu w kontakcie z podłożem. Ryzyko przeciążeń istnieje zwłaszcza w przypadku przednich kończyn, na których spoczywa 3/5 ciężaru konia. Są one zawieszone w ciele zwierzęcia głównie przy pomocy mięśni i nie mają bezpośredniego połączenia z kręgosłupem. Mankamentem takiego połączenia jest tendencja do ograniczania zdolności amortyzacji w przypadku napięcia mięśni – także mięśni grzbietu, mających bezpośrednie połączenie z kończynami. Przyjęcie przez konia ciężaru jeźdźca, powoduje także dodatkowe przesunięcie ciężaru w kierunku przodu. Warto w tym miejscu wspomnieć, że podczas treningu dążymy do przeniesienia większego ciężaru w kierunku zadnich kończyn. Pomocny w poprawie rozluźnienia jest aktywny stęp swobodny (z zastosowaniem wskazówek dotyczących pierwszego stopnia skali wyszkolenia) – to najprostsze ćwiczenie, jednak należy rozważyć na ile czujemy się na siłach całkowicie oddać wodze naszemu rumakowi. Jeżeli mamy konia nadpobudliwego czy płochliwego, bezpieczniej jest stępować po prostu na dłuższych wodzach (o ile to możliwe). Zawsze należy dopasować stosowane ćwiczenie do stopnia wyszkolenia oraz możliwości jeźdźca i konia, aby trening był bezpieczny dla obu stron. Korzystny wpływ na zachęcenie konia do rozluźnienia ma jazda półsiadem lub w dosiadzie odciążającym. Inne ćwiczenia rozluźniające to przejścia między chodami – najlepszy efekt dają przejścia kłus-galop co kilka kroków. To ćwiczenie nakłania konia do mocniejszego rozciągnięcia grzbietu poprzez ruch miednicy, jaki wywołuje zagalopowanie (zgięcie kręgosłupa w stawie lędźwiowo-krzyżowym, oraz rotacja miednicy). Jednak wykonanie tego ćwiczenia może być trudne dla mniej wyszkolonych koni, które gorzej reagują na sygnał do zwolnienia tempa. Aby uniknąć niepotrzebnej walki, warto zacząć od przejść stęp-kłus, aby rozwijać dodatkowo uważność konia i szybsze reagowanie na pomoce. Inną możliwością jest aktywny galop na długich wodzach po długich liniach, na przykład w terenie – koń zaangażuje wtedy większą część swojego ciała w ruch i lepiej się rozgrzeje, do tego ruch miednicy, o którym mowa wyżej, rozrusza i rozciągnie mięsień najdłuższy grzbietu. Rozgrzane mięśnie stają się bardziej elastyczne, co ułatwia koniowi osiągnięcie rozluźnienia. Żucie z ręki, ustępowania od łydki bądź w ręku czy praca na drągach to kolejne sposoby poprawy rozluźnienia.Należy pamiętać, że bez względu na wszystko, efekt rozluźnienia (ani żaden inny) nie pojawi się bez regularnej i spokojnej pracy – niezależnie od tego, jakie ćwiczenie wykonujemy, ważne jest jak je wykonujemy. Nerwowa praca z zegarkiem w ręku lub stawianie zbyt wysokich wymagań mogą spowodować większe napięcie zamiast rozluźnienia. Wprowadzając dowolne ćwiczenie musimy pamiętać, aby w harmonogramie pracy uwzględnić nie tylko czas na ćwiczenie, ale także czas potrzebny na odpoczynek w ramach ćwiczenia, przemyślenie przez konia zadania a także odpowiednią liczbę powtórzeń – należy przemyśleć czy osiągnięty w danej chwili efekt jest zadowalający i czy to dobry moment aby przerwać ćwiczenie. W procesie nauki korzystniej jest wykonać mniej powtórzeń, w wolnym tempie, ale w dobrym kierunku (nawet jeżeli efekt jest daleki od ideału) niż pracować w tempie docelowym, bez przerw i ze zdezorientowanym koniem. Z pewnością każdy z nas uczył się pisać czy liczyć i wiemy, że dojście do naszego dzisiejszego tempa notowania czy rachowania zajęło co najmniej kilka lat. Jeździectwo to sport, opierający się przede wszystkim na naszym wyczuciu ciała i nastrojów konia oraz odpowiednim doborze ćwiczeń w danej sytuacji. Osiągnięcie pewnej płynności w pracy z koniem wymaga lat praktyki i prób. Sens w tym, aby próby te, nawet jeżeli brakuje nam doświadczenia, opierały się na praktykach minimalizujących negatywne skutki naszego działania.

3. Kontakt

Kontakt jest punktem łączącym wszystkie stopnie skali wyszkolenia. Jest efektem prawidłowej pracy nad rytmem i rozluźnieniem oraz wstępem do dalszej pracy w kierunku zebrania poprzez impuls i wyprostowanie. Źródła podają, że pod pojęciem „kontakt” kryje się nie tylko połączenie ręki jeźdźca z pyskiem konia, ale także łączność zwierzęcia z dosiadem i nogami jeźdźca – to właśnie w wyniku poprawnego działania dosiadem oraz odpowiedniego przygotowania konia podczas pracy nad rozluźnieniem i rytmem, koń jest w stanie zaoferować nam prawidłowy kontakt. Nie ma możliwości, aby osiągnąć prawidłowy kontakt jedynie poprzez działanie wodzami. W ten sposób możemy sprowokować konia do usztywnienia szczęki, szyi i grzbietu, a co za tym idzie, zaprzepaścić naszą dotychczasową pracę. Kontakt z ręką jeźdźca i charakterystyczne ustawienie głowy konia (tzw. zganaszowanie) powinny wynikać z prawidłowego ruchu konia „od zadu” – aktywnych kroków konia w odpowiednim rytmie i prawidłowej równowadze, pozwalających na to, aby ciało konia poruszało się elastycznie w kierunku wędzidła.Warto w tym miejscu wspomnieć o dopasowaniu rzędu (głownie ogłowia) i jego wpływie na jakość kontaktu – czy wędzidło znajduje się na odpowiedniej wysokości?Czy nie jest zbyt ostre lub nieodpowiednie do kształtu pyska? Jeżeli koń przeżuwa to czy wędzidło leży stabilnie, czy przesuwa się znacznie w pysku konia, uderzając o dziąsła lub zęby? Czy koń ma problem, żeby zamknąć pysk? Poprawnie dopięte wędzidło leży stabilnie w pysku konia i pozwala mu swobodnie poruszać szczęką. Warto także zwrócić uwagę na dopasowanie nachrapnika – mocno dopięty nachrapnik ogranicza przeżuwanie i powoduje napięcia w obrębie żuchwy, które są przenoszone dalej na całe ciało.Najlepszym wyjaśnieniem tego, jak powinien wyglądać prawidłowy kontakt są słowa Waldemara Seuniga*: (…) koń musi sam wejść na rękę, przy rozluźnionej potylicy będącej najwyższym punktem sylwetki, wyciągniętej do wędzidła szyi i stabilnym oparciu na wędzidle będącym skutkiem popędzającego działania jeźdźca.Trzy wymienione powyżej stopnie skali wyszkolenia są składowymi tzw. fazy przyzwyczajania, będącej fundamentem dla dalszego treningu konia. Praca nad rytmem i regularnością chodu, rozluźnieniem oraz kontaktem powinna trwać, według różnych źródeł, około półtora roku. Zawsze jednak należy uwzględnić indywidualne predyspozycje konia – czasem ta faza szkolenia może trwać nieco dłużej. Na tym etapie pracy głównym celem jest rozwinięcie odprężenia konia oraz jego zaufania do jeźdźca, prowadzących do odnalezienia swobodnej równowagi w ruchu i przygotowaniu mięśni do dalszych etapów treningu. Kiedy koń rozwinie dostateczny stopień przepuszczalności, możemy przejść do rozwijania następnych umiejętności.

4. Impuls

Pod pojęciem impulsu, kryją się energiczne ruchy zadnich kończyn w kierunku do przodu, w górę. Taki ruch konia powoduje jego dynamiczne przemieszczanie się z odpowiednią dla danego chodu ekspresją. W przypadku stępa mówi się nie tyle o energiczności, co aktywności, ponieważ jest on chodem nie posiadającym fazy zawieszenia, tak jak kłus czy galop. Poprzez prawidłowo rozwinięty impuls rozumie się taką jego ilość, która pozwala na zachowanie niższych elementów piramidy wyszkolenia (taktu, rozluźnienia i kontaktu), a dodaje do nich efektowność. Impuls zawsze powinien wypływać od strony zadu konia i przemieszczać całe jego ciało dynamicznie do przodu.Często błędnie rozumiany impuls powoduje, że koń zaczyna spieszyć i skracać kroki zamiast je wydłużać. W konsekwencji ciężar konia przenosi się na przód , a faza lotu w danym chodzie skraca się. Często obserwuje się jak konie, u których rozwinięto źle pojęty impuls i w konsekwencji poruszają one zadnimi kończynami najpierw w górę i dopiero w przód lub w górę i nawet w tył (można to rozpoznać śledząc drogę po jakiej poruszają się stawy skokowe konia), zamiast do przodu w kierunku do góry. Świadczy to nie tylko o utracie równowagi, ale także o napięciu grzbietu. Należy pamiętać, że ślady zadnich nóg, powinny wkraczać w ślady pozostawione przez kończyny przednie lub je przekraczać.Metodą rozwijania impulsu są między innymi chody pośrednie oraz zakłusowania tuż po wykonaniu kilku kroków ustępowania od łydki. Wskazane są także częste zmiany tempa z zachowaniem aktywności zadu. Celem pracy nad impulsem jest uzyskanie szybkiej reakcji końskiego zadu na działanie pomocy (łydek) jeźdźca. W pierwszej fazie pracy nad impulsem należy rozwijać tylko takie tempo, aby był możliwy łagodny powrót do wyjściowego rytmu. W wyniku pracy nad impulsem, możemy poprawić także jakość kontaktu oraz dodatkowo rozciągnąć linię grzbietu. 5. WyprostowaniePraca nad wyprostowaniem polega na rozwinięciu symetrycznej muskulatury konia po lewej i prawej jego stronie. Konie ze swej natury są „wygięte” (wklęsłe) w jedną ze stron, co powoduje asymetryczne umięśnienie i nadmierne obciążanie jednej strony w stosunku do drugiej. Jeżeli koń jest naturalnie wygięty w prawo, mówimy, że jest prawowklęsły lub trudny w prawo, sztywny w lewo. Opisany koń prawowklęsły pomimo swojej łatwości we wpisywaniu się w prawy zakręt, będzie poszerzał koło w tę stronę (wypadając łopatką), oraz zawężał koło jadąc na lewo. Jego zadnie prawa kończyna nie będzie także wkraczać bezpośrednio pod kłodę, poruszając się po linii znajdującej się na prawo od środka ciężkości konia (wpadanie zadem). Mięśnie z prawej strony u takiego konia są skrócone (bardziej napięte), a z lewej rozciągnięte (słabe).Najogólniej zatem można stwierdzić, że celem tego etapu szkolenia jest rozwinięcie obustronnie równej zdolności konia do wpisywania się w zakręty. Oczywiście nie tylko, ponieważ istotne jest także równe wkraczanie zadnich nóg ku przodowi, po liniach kończyn przednich, pozwalające na równomierne obciążenie obu stron konia i redukcję nadmiernego, jednostronnego obciążenia poprzez rozłożenie ciężaru konia równo pomiędzy cztery kończyny. Należy pamiętać, aby próby wyprostowania konia podejmować poprzez działanie łydek i dosiadu, a nie wodzy – działanie wodzami może utrwalić skrzywienie, powodować problemy z niższymi stopniami skali, a także prowadzić do kolejnych skrzywień, np. skrzywienie w szyi – pod wpływem nadmiernej korekty wodzami koń z wygiętego w literę ‚C’, ustawia się w literę ‚S’.Podstawowym ćwiczeniem prostującym jest wyjeżdżanie zakrętów na stronę wklęsłą bez wyginania konia do środka – spowoduje to rozciągnięcie mięśni po wklęsłej stronie i redukcję rozciągnięcia mięśni po stronie sztywnej. Innym, bardziej zaawansowanym ćwiczeniem jest łopatka do wewnątrz i kontrgalop. Stopień trudności i rodzaj ćwiczenia należy zawsze dobierać z uwzględnieniem stopnia zaawansowania konia.Wyprostowanie jest ostatnim punktem fazy rozwoju siły pchającej, zawierającej także 3 poprzednie elementy skali: impuls, kontakt i rozluźnienie. Celem tej fazy jest rozwinięcie siły zadnich kończyn, potrzebnej do uzyskania większej lekkości w ostatniej fazie treningu – fazie rozwijania siły nośnej, czyli gotowości do zebrania. Składowe tej fazy to impuls, prostowanie i zebranie.

6. Zebranie

Rozwinięcie wspomnianych pięciu stopni skali wyszkolenia przygotowuje konia do zebrania. Zebrany koń w znacznym stopniu niesie ciężar swojego ciała na zadzie, porusza się wyprostowany z wyraźną lekkością i chęcią do ruchu naprzód. Wykonywanie nawet zaawansowanych elementów ujeżdżeniowych czy pokonywanie wysokich przeszkód nie sprawia mu kłopotów. Potylica jest najwyższym punktem w całym ciele konia, linia czoło-nos znajduje się lekko przed pionem, szyja jest łagodnie zaokrąglona, a przód konia lekki. Grzbiet konia i górna linia są długie i miękkie, zad wyraźnie obniżony, a zadnie nogi energicznie i wyraźnie wkraczają pod kłodę. Im wyższy stopień zebrania, tym górna linia staje się dłuższa a zadnie nogi są coraz mocniej ugięte, krocząc dynamicznie do przodu i w górę. U doświadczonego konia, pojedyncza jednostka treningowa powinna zawierać pracę, w kótrej przechodzimy kolejno przez wszystkie stopnie skali wyszkolenia – od rytmu po zebranie. Prawidłowe zebranie jest efektem wieloletniej pracy nad wszystkimi elementami piramidy wyszkolenia i końcowym elementem szkolenia. Aby zachować jego wysoką jakość należy niezależnie od stopnia zaawansowania konia kontrolować jakość wszystkich stopni piramidy treningowej.

Źródła:
De Jong, M. (2012). An introduction to straightness training. Wydanie elektroniczne.
Heuschmann, G. (2007). Gdyby konie mogły krzyczeć. Warszawa: Akademia jeździecka.
Heuschmann, G. (2012). W poszukiwaniu równowagi. Warszawa: Świadome jeździectwo.
Pollmann-Schweckhorst, E. (2006). Trening konia skokowego. Warszawa: Akademia jeździecka.
Schöffmann, B. (2009). Klaus Balkenhol. Szkolenie ujeżdżeniowe według klasycznej szkoły jazdy.
Hinnemann, J., Van Baalen, C., Van Andel, C. (2007). Ujeżdżenie jest proste. Warszawa: Akademia jeździecka.
Zasady jazdy konnej cz. 1. Podstawowe wyszkolenie jeźdźca i konia. (2003). Podręcznik autoryzowany przez Polski Związek Jeździecki.
Cytat opatrzony symbolem „*” pochodzi z książki Gerda Heuschmanna pt: „W poszukiwaniu równowagi”.

Podobne artykuły:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *