Równowaga wynika z zaufania

Autor: Manolo Mendez we współpracy z Caroline Larrouilh
Tłumaczenie: Classical Way

Brązowe, skórzane czapsy, które noszę mają około siedemdziesięciu pięciu lat. Troskliwie naoliwiona, miękka skóra została wycięta, ręcznie ozdobiona i zszyta dla mojego wuja, a czterdzieści pięć lat temu, to ja stałem się ich posiadaczem. Jestem także jedynym, który je pielęgnuje, czyści i zakłada. Są skromnym, ale bezcennym skarbem. Przypominają mi także o miejscu, z którego przybyłem ponad trzydzieści lat temu – o metodach jazdy, treningu i rozumieniu koni, w klimacie których wyrosłem i których używałem każdego dnia w tej lub innej formie.

Te czapsy są w mojej rodzinie od 75 lat.

Hiszpania posiada bogatą i długą tradycję jeździecką: zarówno klasycznego, jak i użytkowego ujeżdżenia, stosowanego przy kierowaniu ogromnymi stadami owiec, bydła i byków. Pierwszą lekcją jaką tam otrzymałem była lekcja dotycząca równowagi jeźdźca.

Na naszej farmie, przez wiele lat, hodowaliśmy owce i bydło. Wielokrotnie towarzyszyłem swojemu wujowi w trzy lub czterodniowych wyprawach do miasteczka, gdzie na targu sprzedawaliśmy te zwierzęta. Spaliśmy na dworze, jak kowboje, podkładając pod głowy siodła zamiast poduszek, owinięci w nasze serapes [rodzaj peleryny]. Kiedy prowadziliśmy z siodła krowy i owce, poprzez zarośla i drzewa, uczyłem się przewidywać ich zachowania i utrzymywać je w grupie, na zmianę pędząc z maksymalną prędkością lub przemykając slalomem między konarami. Czasem musiałam przeskoczyć przez jakiś przyschnięty strumyk, aby sprowadzić zbłąkaną owcę, cielę lub krowę.

Intuicyjnie uczyłem się jak poruszać się płynnie wraz z koniem, aby móc dogonić, okrążyć, sprowadzić lub też odizolować jakieś zwierzę. Kiedy na zmianę pochylałem się, aby przyspieszyć, przechylałem w bok­, aby ominąć gałęzie i wracałem na właściwe miejsce w siodle, ani przez chwilę nie myślałem o tym, jako o uczeniu się jeździectwa – uczyłem się pozostawania „żywym” w siodle. Nauczyłem się tak układać swoje ciało, aby maksymalnie pomagać koniowi i utrzymując swoją, niezależną od niego równowagę, kiedy jestem w siodle – bez ciągnięcia za wodze, zaciskania łydek czy naciskania dosiadem końskiego grzbietu, bez zastanawiania się czy właśnie siedzę, stoję, pochylam się czy odwracam w lewo bądź prawo. Byłem w siodle, aby pomagać mojemu wierzchowcowi wykonywać pracę najlepiej jak potrafi.

Manolo i Juan Cid Dawniej… Manolo na białym koniu wraz z Juanem Cidem podczas zawodów w Accoso y Derribo w latach siedemdziesiątych. Zajęli wtedy drugie miejsce. To smutne, że Juana nie ma już z nami.

Byliśmy biedni, a nasze konie były niezbędne do pracy na farmie. Dla mojej matki – utalentowanej amazonki, niedopuszczalne było, aby przyprowadzić do domu kulawego lub zmęczon­ego konia.

Nigdy nie miało dla mnie sensu, aby jeździec wczepiał się w konia, przyklejał łokcie do boków, utrzymując konkretne ułożenie dłoni czy nóg, żądając, aby zwierzę podążało za jego równowagą – przecież ciężar jeźdźca stanowi około 15-20% masy konia i to on wykonuje znaczną część pracy.

Dziś, wciąż jeżdżę w niezależnej równowadze i wciąż dostosowuję się do konia w trakcie jazdy, podczas gdy on uczy się poruszać w samoniesieniu pod jeźdźcem. Kiedy koń uczy się iść w bok lub robić zmiany­ nogi, piruety i więcej, staram się wciąż pomagać mu i przesuwać odpowiednio swój ciężar ciała, czasem wręcz w przesadny sposób, tak, aby maksymalnie ułatwić koniowi zadanie.

Z biegiem jak koń coraz lepiej rozumie swoje zadania i buduje swoją siłę i zaufanie do jeźdźca, wracam do coraz bardziej tradycyjnego dosiadu, będąc jednak wciąż „żywy” w siodle.

Jeżdżąc na młodym koniu, nauczony kompromisu, staram się nie oczekiwać zbyt wiele. Jeżeli proszę o zatrzymanie, akceptuję, że mój koń zrobi w przejściu jeszcze kilka kroków zanim zatrzyma się w balansie. Wiem też, że z czasem, w miarę poprawy zrównoważenia, zatrzymanie będzie odbywało się coraz szybciej. Nauczenie się nowego sposobu równoważenia, zajmuje młodym lub niedoświadczonym koniom sporo czasu, jednak im więcej będziemy pomagać im wykonać to zadanie, tym szybciej osiągniemy sukces.

Na koniu roboczym, stałe pomaganie mu jest dla jeźdźca sprawą priorytetową i uważam, że to powinno być przestrzegane niezależnie od konia czy dyscypliny.

A czasem chodzi tylko o to, aby czerpać radość i pozwolić koniowi na więcej swobody. Dinamico uwielbia sobie pofolgować.

W wieku czternastu lat zacząłem pracę na posiadłości państwa Domecq w Andaluzji. Tam nauczyłem się Rejoneo [odmiana walki z bykami] oraz Doma a la Vaquera [tradycyjna, hiszpańska odmiana wykorzystywania koni do pracy z bydłem], Acoso y derribo [dyscyplina, polegająca na chwytaniu bydła, uprawiana w ramach Doma a la Vaquera] u boku Álvaro Domecq Romero. Wkrótce potem, trenowałem jego konie do Doma a la Vaquera i Rejoneo, mając do przepracowania trzy bądź cztery konie każdego dnia.

Taki rodzaj pracy wymaga, aby koń potrafił wykonać trawers, łopatkę do wewnątrz, ciąg, piruet, lotną zmianę nogi, piaff, pasaż oraz krok hiszpański. Podczas gdy każdy z tych ruchów można na co dzień oglądać w dyscyplinie ujeżdżenia, istnieją trzy różnice: pierwsza, kiedy posługujemy się tyczką, wodze trzymamy w jednej ręce, nie w dwóch; druga: ten sposób użytkowania koni wiąże się z poruszaniem prędkością niespotykaną na czworobokach; i trzecia: powtórzenia ruchów oraz konfiguracja figur, jakie wykonujemy jest odmienna.

Przykładowo, pracując z bykami lub cielakami jeździec i koń mogą być zmuszeni do wykonania trzech lub czterech serii zwrotów w ciasnych piruetach, zaraz po tym ruszenia z pełną prędkością, a to tylko po to, aby za chwilę wykonać ciąg w lewo lub w prawo, zmienić lotnie nogę i ponownie wykonać zwroty w przeciwną stronę.

Oto druga i najważniejsza lekcja, jaką otrzymałem z tego rodzaju pracy w siodle. Im pracujący koń jest bardziej zrównoważony i zdolny do samoniesienia w żwawym tempie, im bardziej jest pewny, że jeździec nie będzie go blokował, ale będzie go wspierał, tym więcej będzie miał do jeźdźca zaufania.

Poza rozwinięciem atletycznych, giętkich i cieszących się dobrym zdrowiem koni, ta praca nauczyła mnie, że istnieje bliski związek pomiędzy zaufaniem a równowagą. Ta wiedza znajduje zastosowanie w przypadku każdego konia, nie tylko wśród koni roboczych.

Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy jaką odkryłem jako młody chłopak, a następnie dorosły jeżdżąc na koniach roboczych to to, że w istocie rzeczy jeździectwo to praca zespołowa. W ujeżdżeniu całkiem dużo mówi się o harmonii i partnerstwie, ale rzadko widzi konia, który ma cokolwiek do powiedzenia na temat sposobu w jaki jest jeżdżony.

Użytkując konia roboczego, niesłuchanie go, kiedy jesteś w trakcie odcinania krowy lub przeganiania stada byków na inne pastwisko, może wręcz zagrażać twojemu życiu. Aby koń roboczy mógł poruszać się możliwie szybko, nie wystarczy, że będzie poruszał się w niezależnej równowadze bez przeszkód ze strony jeźdźca (którego zmysły w pracy z bydłem nie przetwarzają danych tak szybko jak zmysły konia) – musi także czuć zaufanie i rozumieć swoje zadanie.

Rozwijać silnego i rozluźnionego konia znaczy umożliwić mu samoniesienie, aby jeździec mógł mieć swobodę ruchów i wolne ręce do pracy – choćby zamknięcia furtki lub utrzymywania i posługiwania się garrocha.

Ty trenujesz konia, ty sprawiasz, że rośnie w siłę i równoważy się, ty stopniowo i bezpiecznie wprowadzasz konia do pracy i kiedy jest gotowy i wystarczająco doświadczony do rozpoczęcia służby, wtedy musisz powiedzieć: „Ufam ci. Będę cię prowadził, ale będę cię także słuchał i czasem będziemy pracować tak, jak sam to zaproponujesz” – ponieważ to koń jest zawodowcem, to on ciebie niesie. Ponieważ to on wykonuje znaczną część pracy i czuje ziemię pod swoimi nogami i sposób w jaki ten cielak tego konkretnego dnia mierzy się z nim.

Dobry koniarz musi znać różnicę pomiędzy instynktem, jakim koń kieruje się podczas pracy a nieposłuszeństwem, niezależnie od tego czy uprawia skoki, ujeżdżenie czy posługuje się garrocha (hiszp. tyczka, lanca; długie, drewniane tyczki są używane w ramach pracy z bydłem w Doma a la Vaquera).

Jak wielu pracujących przede mną miłośników koni, nauczyłem się, że prosząc konia o to, aby nam zaufał, nie możemy zapominać, aby również obdarzać konia zaufaniem – jeśli konie mają zasłużyć na nasze zaufanie, my musimy zasłużyć na ich.

Prawdę mówiąc, jeździectwo mogłoby zostać sprowadzone do tej jednej kwestii. Jeżeli zarówno koń jak i jeździec pracują w niezależnej równowadze, będą w stanie polegać na swojej zdolności do poruszania się w harmonii. Jeżeli jeździec uczyni pomoc koniowi sprawą priorytetową, jego koń ofiaruje mu zaufanie i będzie na nim polegał.

Wraz ze wzrostem końskiej równowagi i zaufania, wzrasta nie tylko jakość pracy, ale także wiara jeźdźca w jego konia. Kiedy tak się dzieje, bardzo niewiele rzeczy ogranicza możliwość nauki i zdobywania doświadczenia.

Te lekcje były naturalną konsekwencją nauki jazdy i pracy pośród pól. Jeżeli nasz koń jest naszym jedynym towarzyszem, czasem nawet przez całe dnie i to od jego zdrowia, samopoczucia i pewności zależy nasze utrzymanie, a czasem nawet przetrwanie, uczymy się szczerze doceniać jego szlachetność. To najważniejsza lekcja ze wszystkich – wiedzieć jak bardzo koń potrafi być nam oddany, jeżeli damy mu na to szansę.

W jeździectwie użytkowym, koń musi czasem zerwać się do pełnego galopu wykonując w nim bardzo ciasne zakręty lub wielokrotne zwroty na zadzie.

Używanie ciężkiej tyczki nie może być dla jeźdzca wymówką, jeśli nie potrafi on zachować lekkiego dosiadu i utrzymać równowagi – musi stale pomagać koniowi zachować lekkość na przodzie.

 O AUTORZE:
MANOLO MENDEZ – był pierwszym głównym jeźdźcem i jednym z sześciu współzałożycieli Royal Andalusian School of Equestrian Art. Mieszcząca się w Jerez w Hiszpanii Szkoła, jest jedną z czterech klasycznych szkół jeździeckich. Jako mistrz jeździectwa z ponad czterdziestoletnim stażem w klasycznym ujeżdżeniu, doma vaquera (tradycyjna, hiszpańska odmiana wykorzystywania koni do pracy na gospodarstwie) i skokach przez przeszkody, Manolo propaguje łagodne i przyjazne koniom metody treningowe, przygotowujące te zwierzęta psychicznie i fizycznie do wymagań stawianych przed nimi na każdym poziomie wyszkolenia – od podstaw po elementy Grand Prix i Haute Ecole. Więcej informacji i artykułów znajduje się na stronie manolomendezdressage.com 

Podobne artykuły:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *