Międzynarodowe sympozjum – Manolo Mendez, dr Kerry Ridgway, 4-5 lipca 2015r.

Autor: Ewa Kubala
for english version click here

Na koniu Manolo Mendez, jeden z założycieli i pierwszy główny jeździec Królewskiej Szkoły Sztuki Jeździeckiej w Jerez. Jego pracę omawia pułkownik Christian Carde, wieloletnia główna postać Cadre Noir, zawodnik poziomu międzynarodowego, trener francuskiej kadry olimpijskiej, sędzia FEI.

Międzynarodowe sympozjum odbywające się 4-5 lipca 2015 w pięknej siedzibie państwowego stada ogierów w pobliżu Monachium zgromadziło ok. 200 uczestników z 16 krajów. Mieliśmy jedyną w swoim rodzaju szansę, aby zobaczyć na żywo dwóch słynnych jeźdźców, którzy przewodzili klasycznym szkołom. Pierwszy z nich to Manolo Mendez, jeden z założycieli i pierwszy główny jeździec Królewskiej Szkoły Sztuki Jeździeckiej w Jerez – charyzmatyczny trener charakteryzujący się niesamowitą empatią i wyczuciem. Drugi to pułkownik Christian Carde, który przez 9 lat stał na czele Cadre Noir, zawodnik na międzynarodowym poziomie, trener francuskiej kadry olimpijskiej, sędzia FEI i założyciel stowarzyszenia promującego lekkość w treningu konia, obrońca dobrostanu konia i przeciwnik rollkuru. Trzecim prowadzącym był dr Kerry Ridgway – amerykański weterynarz, zawodnik, sędzia FEI, łączący medycynę konwencjonalną z terapiami alternatywnymi (akupunktura, chiropraktyka, kinezjologia, terapia powięziowa, odżywianie), zajmujący się również wpływem prawidłowego strugania (współpracuje m.in. z Pete Ramey’em).

Szkolenie zostało przygotowane z dużą dbałością o słuchaczy. Zarejestrowani uczestnicy otrzymali z wyprzedzeniem nie tylko szczegółowe praktyczne informacje na temat miejsca szkolenia, dojazdu, noclegów itd., ale również zestaw materiałów do przeczytania przed wykładami – w ten sposób wszyscy mieli możliwość wstępnego zapoznania się z tematyką sympozjum. Było to o tyle istotne, że przyjechały osoby zajmujące się rożnymi aspektami końskiego zdrowia (weterynaria konwencjonalna i metody alternatywne, fizjoterapia i masaż, struganie, dopasowanie siodeł, trening itd.). Oprócz podstawowych informacji związanych z akupunkturą przesłane artykuły przybliżyły nam przyczyny i biomechaniczne oddziaływanie niesymetrycznej wysokości piętek, dowiedzieliśmy się w jaki sposób asymetria kopyt i złe wzorce ruchowe (w tym niedostateczna praca nad wyprostowaniem, nadmierna dominacja wiodącej kończyny) prowadzą do problemów fizycznych (brak elastyczności, równowagi, zaburzenia chodów, ból, kulawizna), a także do problemów z dopasowaniem siodła, asymetrią dosiadu oraz problemów behawioralnych.

Szkolenie zostało przygotowane z dużą dbałością o słuchaczy. Uczestniczyło w nim ok. 200 słuchaczy z 16 krajów.

Manolo Mendez i Christian Carde – dwie znaczące postacie reprezentujące dwie różne szkoły jeździeckie o wspólnych korzeniach. Pomimo różnic dażą się ogromnym szacunkiem i sympatią, świetnie się dogadują.

Kolejnym pomysłem, który z pewnością można polecić innym organizatorom szkoleń, było to, że przy rejestracji każdy dostał zeszyt do robienia notatek, w którym były małe kopie slajdów z prezentacji (po 3 na każdej stronie), co bardzo ułatwiało notowanie szczegółów i zapamiętanie głównych idei. Nieocenioną pomocą był też fakt, że wykładom i zajęciom praktycznym towarzyszył kamerzysta, więc niezależnie od tego gdzie się siedziało na sali, istotne szczegóły można było zobaczyć w zbliżeniu na ekranie.

Każdy dzień zaczynał się od wykładów. Następnie mogliśmy obserwować w ruchu poszczególne konie, które reprezentowały różne typowe dla koni sportowych problemy, po czym przysłuchiwaliśmy się analizie przeprowadzanej przez Manolo i dra Ridgway’a. Po analizie Manolo pracował z danym koniem w ręku, a dr Ridgway pokazywał w praktyce jak zastosowanie akupunktury w przedstawionych uprzednio punktach może znieść napięcia i bolesność poszczególnych partii mięśni. W drugim dniu wisienką na torcie była możliwość obserwowania z zapartym tchem jak Manolo Mendez pracuje z jednym z analizowanych koni pod siodłem.

Co nas uderzyło, co najbardziej utkwiło nam w pamięci? Na mnie wrażenie zrobiła ujmująca osobowość prowadzących – wszyscy z pasją, ale przy tym z ogromnym dystansem do siebie i wielkim poczuciem humoru, podchodzili do tego, czym się zajmują,. Trudno jednym słowem opisać panującą atmosferę – na każdym kroku było widać wzajemne wsparcie, szacunek i troskę. Było radośnie, pozytywnie, ale też chwilami bardzo podniośle.

Manolo pracuje w ręku z jednym z analizowanych koni. Jego pracę charakteryzuje spokojne skupienie i niesamowita precyzja panowania nad każdą częścią ciała konia.

Manolo Mendez i dr Kerry Ridgway oceniają konia, po czym nastepuje praca w ręku i zabieg akupunktury nacelowany na stwierdzone bolesności i napięcia.

Sam Manolo Mendez emanuje jakimś szczególnym ciepłem wobec koni i ludzi, które sprawia, że i te pierwsze i ci drudzy chcą przy nim być. Manolo bardzo skupiał się na każdym z koni i zauważał rzeczy na które niewielu z nas zwraca uwagę (nawet jeśli są to doświadczeni weterynarze) – nierówny odcień, połysk czy zaburzenia w ułożeniu sierści, zmarszczki na skórze, lekka opuchlizna pod oczami, niesymetryczne linie między mięśniami, „suchość”, czyli mniejsza ruchomość tkanek wobec siebie. Te subtelne wskazówki pozwalają mu wyciągnąć wnioski na temat napięć i bolesności oraz dopasować do tego sposób pracy w ręku lub pod siodłem, a także techniki manualne – takie jak różnego rodzaju rozciąganie i rozluźnianie, czasem po prostu dotyk. Manolo pracuje intuicyjnie – wiele technik opracował sam na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń.

Dr Kerry Ridgway demonstruje technikę znoszenia napięć poprzez akupunkturę.

W drugim dniu wisienką na torcie była możliwość obserwowania z zapartym tchem jak Manolo Mendez pracuje z jednym z analizowanych koni pod siodłem.

Dotyk jest dla Manolo bardzo ważny – nawet kiedy miał po prostu trzymać konia podczas zabiegów dra Ridgway’a, nie mógł oprzeć się pokusie dotknięcia koniowi czoła, pogłaskania go po szyi, dmuchnięcia w nozdrza, co na konie miało bardzo uspokajający i rozluźniający wpływ.

Jego pracę w ręku charakteryzuje spokojne skupienie i niesamowita precyzja panowania nad każdą częścią ciała konia. Ponieważ ruchy Manolo są bardzo przemyślane, przebiegają bez „szumów informacyjnych”, wygląda to bardzo prosto – ot przesunięcie bambusa tu, dotknięcie tam, zmiana pozycji własnego ciała – a koń nie tylko doskonale rozumie, co ma zrobić, ale też widać jak z każdym ćwiczeniem jego sylwetka się poprawia. Podobnie zresztą z elementami wykonywanymi z siodła – niewidoczne pomoce, absolutne podążanie za koniem i perfekcyjny timing, czyli dokładnie to, co sprawia, że konie dają z siebie wszystko.

Spokojna troskliwość jaką emanuje Manolo wraz z perfekcyjną mową ciała i precyzyjnym operowaniem bambusem pozwalały mu bardzo szybko uspokoić nadmiernie pobudzone konie. Na przykład jeden z nich, kiedy był oprowadzany przez swojego jeźdźca, bał się przejść obok maty, na której prowadzono ocenę napięć i zabiegi akupunktury. Tymczasem dla Manolo nie było problemem wprowadzić go na matę i sprawić, że pozostał tam spokojnie podczas zabiegów dra Ridgway’a. Kiedy inny koń denerwował się przy początkach nieznanego mu rodzaju pracy w ręku, opiekuńczo kładł mu rękę na zadzie, gładził ręką czy bambusem. Podobne ciepło i uwagę okazuje zresztą ludziom – wszyscy czuli się dobrze w jego towarzystwie. W czasie przerw, wieczorem przy barze i po zakończeniu sympozjum otaczał go wianuszek uczestników chcących zadać pytanie, posłuchać co mówi innym czy po prostu przyjaźnie zagadnąć.

Największym zaskoczeniem było to, kiedy Manolo w drugim dniu złapał za tarnik i nóż i sam skorygował kopyta jednego z koni.

Dotyk jest dla Manolo bardzo ważny.

Dbałość o konia przejawia się też w starannym dopasowaniu siodła, wędzidła, ogłowia, kawecanu – o tym wszystkim też dużo się dowiedzieliśmy. Największym chyba zaskoczeniem było to, kiedy Manolo w drugim dniu złapał za tarnik i nóż i sam skorygował kopyta jednego z koni. Mało tego – kowal na co dzień strugający tego konia został w trybie pilnym ściągnięty z Francji, żeby mógł przyjrzeć się co i jak należy u tego konia korygować, aby poprawić jego ruch i zmniejszyć napięcia.

Akupunktura w wykonaniu doktora Ridgway’a oddziałująca na zaburzenia na poziomie powięzi przerosła nasze oczekiwania. Konie pokazujące bardzo wyraźne objawy bólowe w różnych partiach mięśni po nakłuciu punktów odpowiadających za określone grupy mięśni i partie powięzi przestawały reagować na uciskanie bardzo bolesnych uprzednio miejsc, a także poruszały się lepiej. Ma to bardzo istotne implikacje – jeśli uwolnimy konia, nawet na jakiś czas, od bólu i napięć, umożliwiamy mu uwolnienie się od utrwalonych wzorców kompensacji i innych ograniczeń. Poprzez odpowiednią terapię ruchem, co oznacza np. pracę w ręku i z siodła jaką promuje Manolo, możemy osiągnąć przeprogramowanie układu nerwowego na dobre wzorce ruchowe i przywrócić właściwe funkcjonowanie układu mięśniowo-szkieletowego.

Znalezienie dokładnego miejsca wkłucia nie jest jednak proste. Weterynarz z Nowej Zelandii dr Fiona Mead, która spędziła 24 godz. w samolocie aby móc na żywo doskonalić swe umiejętności pod okiem dra Ridgway’a, nieraz minęła się z celem o parę milimetrów. Dobra wiadomość jest taka, że koń daje nam natychmiastową informację zwrotną poprzez brak ustąpienia objawów, więc nawet jeśli się nie trafi, można to od razu poprawić. Dr Ridgway planuje uruchomienie kursu on-line, na którym można będzie dalej zgłębiać te zagadnienia. Na DVD dostępne są już materiały na temat jego metody diagnozowania wrzodów (którą również nieco przybliżył w części praktycznej) oraz dopasowania siodła.

Christian Carde w swoim wykładzie odwoływał się do starych klasyków i analizował sprzeczność pomiędzy zasadami FEI, a tym co widzi się (niestety) zbyt często na czworobokach. Trzeba przyznać, że pułkownik Carde bardzo odważnie mówił o tym jak współczesne sportowe ujeżdżenie odeszło od swych klasycznych korzeni.

Myślę, że największym sukcesem tego wydarzenia było uzmysłowienie specjalistom z różnych dziedzin tego, jak ważne jest holistyczne spojrzenie na konia, współpraca trenera, jeźdźca, weterynarza, fizjoterapeuty, strugacza i siodlarza oraz ich otwarte głowy i – jak to określił Manolo – umiejętność „patrzenia sercem.”

Wszystkie zdjęcia należą do ogranizatora – Proud Horse Connections. Serdecznie dziękujemy za udostępnienie ich na potrzeby relacji.

Podobne artykuły:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *