Konfliktowe zachowania – przyczyny, efekty i rozwiązania – część II

Autor: Susan McBane
Tłumaczenie: Classical Way

KONFLIKTOWE ZACHOWANIA (ang. conflict behaviours) to stworzony przez naukowców termin w treningu zwierząt, opisujący zachowanie spowodowane konfliktem zwierzęcia z czymś w jego środowisku i w dużej mierze wywołane przez nieporozumienia. U koni będą to zachowania, które ludzie zwykle nazywają unikaniem i oporem – jak na przykład „wieszanie się” na wędzidle, „nie akceptowanie wędzidła”, bycie „nieczułym na łydkę” lub przewrażliwienie na łydkę czy wędzidło, brykanie, ponoszenie, niekontrolowane dochodzenie do przeszkód, ciągnięcie do stajni, płochliwość, zawracanie, wspinanie się, rzucanie głową, kopanie, bicie przodem, nie chodzenie prosto, kręcenie się, brak szybkiej odpowiedzi na pomoce i podobne zachowania.

Dzięki wielu badaniom przeprowadzonym na koniach w ciągu kilku ostatnich dekad, wiemy dużo więcej o procesie uczenia się koni – jak działa koński mózg i jak konie myślą. To stanowi klucz do wiedzy o tym, jak do nich dotrzeć. Dla przykładu przyjrzyjmy się młodemu/niedoświadczonemu koniowi, który dopiero zaczął trening.

Prawdopodobnie zostanie on nauczony, że pociągnięcie za obie wodze oznacza „zwolnij” lub „zatrzymaj się”, a pociągnięcie za jedną wodzę oznacza „idź w tym kierunku”. Niezależnie od tego nauczy się także, że ściśnięcie łydkami lub szturchnięcie batem oznacza „idź naprzód”. Koń uczy się próbując różnych odpowiedzi (zachowań), aby uwolnić się od odczuwanej presji i dyskomfortu. Drogą do uwolnienia się od nacisku, jest taka reakcja by nacisk ustąpił. W konsekwencji koń zwalnia lub zatrzymuje się na pociągnięcie za wodze lub skręca głowę przy działaniu tylko jedną wodzą. Koń uświadamia sobie, że może uciec od nacisku obu łydek lub uderzeń bacika ruszając naprzód.

Problem zaczyna się wtedy, gdy koń odpowiada tymi właśnie zachowaniami, ale trener nadal wywołuje nacisk – nawet jeśli odpowiada w sposób, którego trener oczekuje. Koń nie znajduje uwolnienia od nacisku łydek lub szturchnięcia bacikiem (ponieważ zachowania których próbował nie zadziałały) i zaczyna zastanawiać się czego jeszcze może spróbować.

Podstawy

Do konfliktowych zachowań zalicza się również płochliwość.

Wyniki badań i doświadczenia praktyczne potwierdzają, że ze względu na sposób w jaki koń myśli, metodą by uczyć go efektywnie i humanitarnie jest oddziaływanie pomocami z nieznacznie zwiększającą się presją – tak aby początkowo koń odpowiadał w przeciągu 3 sekund lub trzech taktów rytmu aktualnego chodu. Jeśli nie odpowie w przeciągu trzech sekund, najlepiej nie zwiększać nacisku lecz delikatnie pulsować pomocą. W zaskakująco krótkim czasie takie działania można będzie zredukować do krótkich i lekkich pomocy oraz nauczyć konia w jaki sposób ma reagować.

Musimy także momentalnie przerwać działanie pomocami, gdy koń wykona to czego oczekujemy i nie stosować w danej chwili więcej niż jednej przeciwstawnej pomocy – przykładowo jednoczesne używanie wodzy i łydki dezorientuje konia. Koń posłucha pomocy sprawiającej mu największy dyskomfort, ale jednocześnie nadal będzie odczuwał nacisk tej słabszej. Jeśli jeździec chwyci stanowczy kontakt na wędzidle, ale przyłoży proporcjonalnie mniej łydki, to koń zwolni lub „nie pójdzie naprzód”. Jeżeli nacisk łydki jest najmocniejszą pomocą, to koń pójdzie naprzód lub nawet będzie spieszył, ale nie zwróci uwagi na wędzidło. Być może nawet się na nim zaprze, pociągnie za nie lub schowa się (skieruje nos do klatki piersiowej), aby uniknąć dezorientującego kontaktu.

Inną sytuacją w której konie bywają zdezorientowane i zaniepokojone jest stosowanie chaotycznych, niekonsekwentnych pomocy. Niestabilny kontakt na wędzidle – nacisk, brak nacisku, nacisk, brak nacisku – często w rytm chodu, powoduje u wielu koni rzucanie głową (wyjście „nad wędzidło”). Aby uwolnić się od ciągłego „bum, bum, bum”, inne konie w daremnym wysiłku schowają się „za wędzidło” lub „zrolują” – w obu przypadkach linia czoła jest za pionem, a potylica nie jest zwykle najwyższym punktem konturu/sylwetki konia (pomijając uszy). Obie te wywołane naszymi działaniami sytuacje powodują u konia dezorientację i stres, nawet jeśli robimy to nieświadomie.

Duszące lub kopiące przy każdym kroku łydki, to kolejny niezwykle często spotykany u jeźdźców błąd. Nacisk oznacza „idź” i koń to wykonuje, ale gdy o krok dalej i dalej nacisk nadal nie ustępuje, koń wciąż „idzie” starając się podążać w danym chodzie najszybciej jak tylko potrafi, albo nie reagować na pomoc, której nie może uniknąć. Musi ją znosić. Wtedy jeźdźcy zwykle mówią, że koń jest leniwy lub nieczuły na łydkę.

Współcześnie jedną z najgorszych technik w powszechnie nauczanym jeździectwie jest „dojeżdżanie konia do wędzidła”. Jest to pojęcie wymyślone przez ludzi, a którego koń nie jest w stanie zrozumieć. Przez całą jazdę koń otrzymuje sygnał w postaci nacisku łydki i być może ostróg mówiącym „naprzód”, a jednocześnie także komendę zwolnij/stój wydawaną poprzez wędzidło. Koń nie jest w stanie tego przetworzyć mentalnie bez odczuwania dezorientacji, niepokoju i psychicznego zmęczenia, więc po prostu godzi się z tym. W wyniku tego koń nie może odpowiedzieć na żadną z pomocy, ponieważ wciąż otrzymuje sprzeczne sygnały z rożnych stron. Ludzie nie są w stanie poruszać się do przodu i w tył w tym samym momencie, więc dlaczego oczekujemy tego od koni?

Niektóre konie „unikają” lub „stawiają opór” pomocom i są obarczane za to winą, podczas gdy tak naprawdę próbują odgadnąć czego się od nich oczekuje i/lub powstrzymać niezwykle nieprzyjemny nacisk, dyskomfort lub często ból.

Szkodliwe tradycje

Powodem wielu problemów jest nasze wrodzone nastawienie, aby traktować i trenować konie tak, jak gdyby myślały jak ludzie. Choć powszechnie wiadomo że jest inaczej, to gdy koń nie reaguje wedle tego co chcemy i oczekujemy, określamy go za pomocą rożnych będących nie na miejscu przymiotników (leniwy, uparty, cwany, niegrzeczny, niechętny, złośliwy itd.).

Badanie za badaniem potwierdza, że koń nie ma takiej organizacji psychicznej (planów lub ambicji) jak człowiek – konie nie są z natury agresywne i nie są mściwe, chociaż posiadają kilka podobnych do naszych cech (instynkt samoobrony i naturalna chęć do unikania lub pozbywania się przyczyn dyskomfortu, bólu, niebezpieczeństwa i strachu). To tyczy się także sytuacji, gdy koń wycofuje się w kąt na widok zbliżającego się sprzętu do jazdy konnej.

Każdy kto prawdziwie dba o konie, z przykrością odkrywa jak często doświadczają one nieodpowiedniej opieki i sposobu jazdy, poprzez nasze codzienne, często nieświadome postępowanie. Aby unikać tych niedopuszczalnych sytuacji, współczesny etyczny trening wymaga abyśmy posiadali prawidłową wiedzę o tym jak myślą konie i traktowali je w odpowiedni sposób.

Zmiana na gorsze

Podobno większość koni trafia dziś do instytucji charytatywnych czy schronisk ponieważ wykazują poważne problemy behawioralne, z którymi ich właściciele nie mogą sobie poradzić (w Wielkiej Brytanii – przyp. CW). Nie tak dawno, dziesięć czy piętnaście lat temu, głównym powodem przekazywania koni do wymienionych instytucji były nieuleczalne choroby, podeszły wiek lub niedyspozycja finansowa właścicieli. Jakie wydarzenie mogło spowodować tak nagły duży wzrost liczby trudnych i niebezpiecznych koni w ich populacji? Myślę, że przyczynami są:

1. Coraz więcej koni jest używanych w hodowli, nawet pomimo czasów dzisiejszego kryzysu ekonomicznego, ponieważ nieodpowiedzialni ludzie pragną mieć co sprzedać, gdy gospodarka się poprawi.

2. Wiele najlepszych szkół jeździeckich (niekoniecznie tych znanych) zostało zamkniętych i dlatego trudno jest znaleźć wysokiej jakości trenerów, nauczycieli czy jeźdźców.

3. Posiadanie konia jest coraz bardziej popularne. Konie są kupowane przez ludzi, którzy pragną przebywać z końmi lecz nie zdają sobie sprawy jak mało wiedzą o koniach i jeździectwie. Niestety wielu z nich nie chce też słuchać dobrych rad.

4. Rośnie liczba stajni pensjonatowych, które są niewiele większe od stajni przydomowych. Ich właściciele wynajmują stajnię i robią z końmi co im się tylko podoba, co skutkuje niskim standardem opieki i jeździectwa.

5. Rosnąca popularność zawodów jeździeckich zaowocowała nieczułą i ambicjonalną postawą wobec koni, stawiającą je wobec wymagań szybkiego osiągania wysokich rezultatów.

Powyższe okoliczności pozwalają stworzyć receptę na niewłaściwie rozumiane jeździectwo i pozostawiające wiele do życzenia traktowanie koni, jakie można zaobserwować na każdej imprezie hippicznej – począwszy od konkursów dla dzieci, poprzez konkursy dla dorosłych na wszystkich poziomach zaawansowania, aż po światowej klasy konkursy międzynarodowe ( gdzie wymieniona przyczyna nr 5 jest głównym problemem).

W związku z obniżonymi standardami odnośnie jazdy, obchodzenia się z koniem czy opieki nad nim, obserwujemy wzrost liczby wypadków i obrażeń z udziałem koni, która rośnie wraz ze wzrostem rangi zawodów. Wielu ekspertów uważa, że jest to wynik stosowania marnych technik treningowych oraz słabego wyszkolenia jeźdźców, co z kolei prowadzi do zmniejszonej kontroli nad koniem i zwiększonego ryzyka wypadków – czasem śmiertelnych.

Poniekąd aby temu zaradzić, kwitnie rynek sprzętu jeździeckiego pomagającego siłą kontrolować konia, prowadzić go „w ustawieniu” lub utrzymać się jeźdźcowi w siodle. Sprzęt jeździecki, nawet tak podstawowy jak siodło czy ogłowie, jest często używany nieprawidłowo, powodując dyskomfort i często ból oraz cierpienie. Niektóre konie reagują na to gwałtownie („zachowują się źle”), a inne, o innym temperamencie, zamykają się w sobie (zjawisko to często nazywane jest „wyuczoną bezradnością”), ponieważ nie mogą nic zrobić by poprawić swoją sytuację i mogą jedynie do niej przywyknąć.

Przyczyną jest dezorientacja

Odmowa skoku także należy do grupy zachowań konfliktowych.

Jeździectwo jest jednym z najbardziej niebezpiecznych sportów na świecie i staje się jeszcze bardziej niebezpieczne zarówno dla jeźdźca (który ma wybór) i dla konia (który go nie ma). Doskonale obrazują to konfliktowe zachowania, które stają się powszechniejsze wraz ze spadkiem jakości treningu. Dezorientacja, która powoduje konfliktowe zachowania i poczucie braku wyjścia z sytuacji, podnosi u konia adrenalinę i poziom strachu. Te wystraszone konie mogą stać się bardzo niebezpieczne. Konie, które zachowują się gwałtownie lub stawiają aktywny opór są krytykowane przez ludzi i nazywane „niegrzecznymi”, „trudnymi” i „problematycznymi”. Te otępiałe (z wyuczoną bezradnością) często opisywane są jako „grzeczne jak baranki” i ” bardzo dobrze wychowane”, podczas gdy tak naprawdę są „w emocjonalnym dołku”, jak to opisała jedna z ekip badawczych.

Ci, którzy są zdolni sięgnąć pamięcią o kilka dekad wstecz, pamiętają prawdziwą harmonię miedzy jeźdźcem i koniem i autentycznych koniarzy, bardziej błyskotliwych nauczycieli z solidnymi podstawami jeździeckimi i masztalerskimi (opieka nad końmi, zarządzanie i empatia), mniej brutalnych metod treningu i znęcania się, mniej zmuszania i mniej obiboków niż widzimy dzisiaj. Pamiętamy lepiej wyszkolone i zachowujące się konie, obfitość ambicji (tak, czasem nieuzasadnionych) i mniej nadużyć (bo z pewnością istniały) niż teraz. Było mniej zaciekłej rywalizacji i więcej przypadków posiadania konia tylko dlatego, że chciało się mieć konia za przyjaciela. Było też bez wątpienia dużo mniej bezmyślnego podążania za „guru” i celebrytami oraz więcej szczerej chęci by uczyć się o koniach i jeździectwie, więcej niezależnego myślenia i sprawiania, by mój koń był szczęśliwy. To nie jest patrzenie w przeszłość z nostalgią. To są po prostu fakty.

Co dalej?

Co można z tym zrobić? Poprzez moje pisanie, jazdę i pracę trenerską dążę do tego, aby objaśniać w jaki sposób te obniżone standardy i ochłodzenie podejścia do koni wpływają zarówno na nas jak i na konie oraz pokazać lepszą drogę ku przyszłości. Ogółem zachowanie koni pogarsza się i nie jest to ich wina – ona jest nasza. Niektórzy ludzie z pełną świadomością krzywdzą konie, inni nie; ci drudzy po prostu kopiują to co widzą wokoło lub wykonują polecenia kogoś, kto uchodzi za obeznanego (być może za sprawą wygranych konkursów, a to nie jest zbyt dobrym powodem by za kimś podążać). Czasem uznajemy kogoś za wiedzącego lepiej, ponieważ miał trening lub dwa ze słynnym trenerem lub po prostu są bardzo przekonujący w popularyzowaniu swojej osoby i swoich metod.

W tej chwili na horyzoncie pojawia się nowa nadzieja. Wzrasta zainteresowanie prawdziwym klasycznym jeździectwem (w dużej mierze dzięki Classical Riding Club – www.classicalriding.co.uk), który promuje lekkość, równowagę, harmonię pomiędzy koniem i jeźdźcem oraz wyklucza użycie rozwiązań siłowych. CRC stawia sobie za cel rozwijanie naturalnych zdolności konia, jego sylwetki i chodów poprzez dawanie mu odpowiedniej ilości czasu na psychologiczny proces nauki i rozwój fizyczny.

Wyniki wielu badań (które wciąż trwają) prowadzonych przez weterynarzy, naukowców, etologów i terapeutów behawioralnych (którzy szczególnie chętnie promują humanitarne traktowanie koni zarówno w jeździe jak i opiece) zaowocowały opracowaniem prostego, rzetelnego, logicznego, precyzyjnego i opartego na nauce systemu obsługi i treningu koni w przyszłości – ma on wiele wspólnego z zasadami klasycznego jeździectwa. Celem jest upowszechnienie tego systemu zarówno dla dobra naszych koni, jak i radości oraz bezpieczeństwa jeźdźców. Ta gałąź nauki nazywa się Nauką o Jeździectwie (ang. Equitation Science – ES) i została opracowana pod kątem dostępności dla nie-naukowców. Jak oświadczył jeden z jej głównych twórców, Dr Andrew McLean z Australian Equine Behaviour Centre (Australijskiego Centrum Behawioru Koni):

„JESLI ZAANGAŻOWAŁEŚ SIĘ W PRACĘ Z KOŃMI W JAKIKOLWIEK SPOSÓB, NIE MOŻESZ POZWOLIĆ SOBIE NA IGNOROWANIE ROZWOJU W NAUCE O TRENINGU”.

Nauka o jeździectwie (ES) polega na adaptowaniu teorii uczenia się koni (patrz akapit 2) do treningu koni w taki sposób, aby bardzo szybko i nieomylnie pojmowały wymagania – nawet jeśli są młode/nietrenowanych czy „zepsute”. Wierzę, że już niedługo organizacje i ludzie, którzy nie rozwijają swojej wiedzy i nie posługują się sprawnie dorobkiem Nauki o Jeździectwie (ES)/nie wdrażają teorii uczenia się koni będą postrzegani jako zacofani lub niedoinformowani.

Instynktowe „wyczucie”

Prawdziwe klasyczne jeździectwo zawsze kształtuje spokojne i posłuszne konie, będące zainteresowane ludźmi i otoczeniem. Wielu z natury dobrych i empatycznych trenerów trenując konie instynktownie podąża za podstawowymi zasadami teorii uczenia się przez te zwierzęta, ponieważ w taki sposób kształtują spokojne i ufne konie. Te zasady uwzględnia stare klasyczne powiedzenie: „ręką bez łydki, łydką bez ręki” (tak jak opisywałam to w poprzednim artykule). Inna zasada mówi o potrzebie przerwania działania pomocami w momencie otrzymania odpowiedzi od konia, a kolejna o konsekwencji stosowania i odpuszczania bodźców – aby koń zawsze odczuwał je w ten sam sposób i mógł na nich polegać nie popadając w dezorientację; i tak dalej.

Co wspólnego ma Nauka o Jeździectwie (ES) z konfliktowymi zachowaniami? Konie wychowane, traktowane i trenowane zgodnie z jej ustaleniami nie wykazują takich zachowań. Te które już nabyły niechciane zachowania mogą być reedukowane i rehabilitowane. Zapobieganie jest zawsze lepsze niż leczenie, ale istniejące niepożądane zachowania mogą być znacznie zmniejszone („zacienione”) poprzez poprawne zastosowanie jej prostego i logicznego systemu. To jest kwestia tylko naszej woli, aby otworzyć swoje umysły na coś innego, ćwiczyć samokontrolę, stosować nową wiedzę poprawnie i dbać o konsekwencję – dla dobra koni, ale i też naszego. W swojej pracy stosuję metody klasyczne w połączeniu z Nauką o Jeździectwie (ES) ponieważ wspaniale się uzupełniają.

POLECANE POZYCJE

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o nowych odkryciach w dziedzinie psychologii koni i ich sposobu myślenia i uczenia się, to polecam:

‘Knowing Your Horse: A Guide to Equine Learning, Training and Behaviour’ autorstwa Emmy Lethbridge,

‘The Truth About Horses’ napisaną przez Andrew McLean,

‘Equine Behavior: A Guide for Veterinarians and Equine Scientists’, której autorem jest Paul McGreevy,

‘Academic Horse Training: Equitation Science in Practice’, czyli zestaw płyt DVD opracowany przez Andrewa McLean i Manuelę McLean.

‘The Truth About Horses’ – to pozycja dostępna tylko bezpośrednio z Australian Equine Behaviour Centre (www.aebc.com.au), którą można nabyć przy płatności kartą kredytową/debetową i otrzymać pocztą lotniczą.

Zarówno ta ostatnia jak i pozostałe książki mogą być dostępne wszędzie indziej, na przykład w internecie. Artykuły na stronie internetowej AECB stanowią dobry wstęp do Nauki o Jeździectwie (ES), ale znajdują się tam też linki do innych wartościowych źródeł i organizacji. Warto tez odwiedzić www.theequineindependent.com (Emma Lethbridge). Również moja książka, ‘Horse Senses’, opisuje jak konie postrzegają świat (nie tak jak sami myślimy). Ostatecznie, światowym standardem jest książka o Nauce o Jeździectwie (ES) ‘Equitation Science’ autorstwa Andrew McLean i Paula McGreevy.

Założycielka i przewodniczaca klubu Classical Riding Club, Sylvia Loch, napisała wiele książek i jest producentem znakomitych filmów na DVD. Jej ostatnią książką jest ‚The Balanced Horse’, którą gorąco polecam.

Więcej artykułow Susan McBane można znaleźć na stronie internetowego magazynu Tracking-up.

 O AUTORZE:
SUSAN McBANE – posiada certyfikat z nauki o jeździectwie (Higher National Certificate in Equine Science and Management) oraz jest laureatką nagrody Gold Award klubu “Classical Riding Club”. Uprawia jeździectwo klasyczne, którego jest nauczycielem i trenerem. Trenowała z Dési Lorent, wieloletnią przyjaciółką i uczennicą mistrza Nuño Oliveira. Susane napisała 44 książki na temat koni i jest współwydawcą magazynu Tracking-up (www.tracking-up.com). Jest też praktykującym członkiem Stowarzyszenia Nauki o Jeździectwie – The International Society for Equitation Science.

www.susanmcbane.com

 

Podobne artykuły:

4 Komentarzy

  1. kasiakd kasiakd
    3 sierpnia 2015    

    Może dość ogólnikowy ale mądry artykuł i gdyby nie to wychwalanie Nauki o Jeździectwie – ES – jako „wiedzy jedynie słusznej” oraz autoreklama to mogłabym spokojnie pochwalić. Mam raczej podobne zapatrywania jak te promowane w tym artykule i ES, ale gdy słyszę, że każdy kto tej ES nie zgłębia „będzie postrzegany jako zacofany lub niedoinformowany”, no, jakby to ująć, krew mnie zalewa, bo nie cierpię takiej „przypadkiem” dołączonej półukrytej reklamy.

    • ES fan ES fan
      22 września 2016    

      Proponuję ponownie przeczytać artykuł, ale z uzupełnieniem tej informacji (podanej zresztą w tekście) – ES to dział nauki, nie konkretna „szkoła”/”nurt”/”nazwa firmy”. ES propaguje, jak każda nauka, zgłębianie rzetelnej wiedzy, popartej badaniami lub uzasadnionymi hipotezami. Stojąca za tym rzesza ludzi na całym świecie – trenerów, psychologów, etologów, behawiorystów, itd rozszerza ją i buduje w silne ramy, by móc wrócić do dobrego. Ja jestem bardziej zatrwożona tym, że należy udowadniać logiczne, etyczne i naukowe rzeczy serią ponawianych badań, itd, niż po prostu zgodnie z racjonalną myślą pracować z koniem w normalnych warunkach, na normalnej stopie relacyjnej, bez ciągłych do rozwiązania pojawiających się problemów, wiedząc co się robi. To nie reklama własnej osoby :) Pani jest wybitnym specjalistą w dziedzinie i nawet, jeśli miałaby się reklamować, to niech jak najwięcej osób o niej usłyszy i zechce się uczyć :)

    • ES fan ES fan
      22 września 2016    

      Naszła mnie jeszcze jedna myśl….nie można mieć „prawie podobnych zapatrywań”. Albo się człowiek nauczy, że to o czym mówi nauka, to fakt i wprowadzi w życie i będzie robił postępy i umiał niwelować problemy albo będzie nadal mizernym jeźdźcem w swoim świecie, ze swoimi metodami i syndromem boga. I będzie nadal przyczyniał się do niewłaściwej pracy i rozpowszechniania bzdur, mitów i farmazonów odnośnie uczenia sie koni, wykorzystywanych metod, przyzwolenia na nadużycia, itd.

  2. Karolina Karolina
    1 sierpnia 2016    

    Dzień dobry!
    Piszę pracę, w której będę badać hipotezę , że konie częściej wykazują frustrację z powodu niestabilnej jazdy w wyższych chodach niż w niższych. Będę to robić licząc ile razy koń uderzał ogonem i szarpał głową kolejno w stepie, kłusie i galopie. Co Pani myśli na ten temat? Czy sposób badań jest odpowiedni? Które z wymienionych przez Panią pozycji poleca mi Pani przeczytać, żeby dobrze się przygotować do pisania pracy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *